czyli wreszcie skończyłam montowanie światełek na balkonie. Wisi ich tam 720 + 400 + 500 = 1620 lampek. Bez mała można książkę czytać po zmroku.
Dwa tygodnie temu zamontowałam pierwszy komplet i zaczęłam drugi, a dziś uznałam, że definitywnie muszę skończyć pracę. W tak zwanym międzyczasie postanowiłam dokupić trzeci komplet i stąd taka liczba światełek na niewielkim w sumie balkonie. Pole do popisu nie największe, ale jakoś mi się udało wszystko powiesić. W zeszłych latach sąsiedzi nie narzekali, to w tym sezonie może też nie będą.
Kupiłam tez dziś dwa kalendarze adwentowe z dm. Rzadko bywam w tej drogerii, bo muszę do niej specjalnie pojechać, ale dziś się skusiłam. Pojechałam po jeden kalendarz z pielęgnacją, ale skorzystałam z promocji -50% i wybrałam też drugi z kosmetykami naturalnymi. Będę miała co testować i opisywać w adwencie, zwłaszcza, że większość produktów będzie dla mnie nowością.
Zrobiłam też wstępną listę rzeczy do zrobienia przed świętami. Na razie ma 50 punktów, ale odnoszę wrażenie, że coś jeszcze muszę dopisać, bo pewnie nie o wszystkim pomyślałam. Pewnie nie uda mi się zrealizować jej w całości, ale postaram się zrobić z niej jak najwięcej.
Jak co roku są na niej punkty, które bezwzględnie muszą być wypełnione, jak i takie, bez których można się obejść. I co roku mam coś niezrealizowanego. Zobaczymy jak będzie teraz.
Na liście nie ma zamawiania prezentów, bo to zrobiłam wczoraj. Czarny piątek jest dla mnie ostatecznym dniem na wykonanie tego zadania, bo wtedy nie muszę się martwić czy wszystko dojdzie na czas. Na pewno będzie najpóźniej w połowie grudnia, więc zdążę wszystko spokojnie zapakować do woreczków i włożyć pod choinkę.
Dziś czeka mnie jeszcze jedna długa wycieczka do sklepów. Najgorsze jest to, że powinnam iść w dwie różne strony na raz, a to mi się nie uśmiecha. Muszę zrobić zakupy spożywcze, a oprócz tego potrzebuję jeszcze paru drobiazgów z Action. Nie mam też żadnej świątecznej herbaty, a bardzo je lubię. Przewidywałam, że dzisiejszy dzień będzie pracowity, ale nie sądziłam że aż tak.
No nic, idę na wycieczkę. Może zdążę wszystko kupić.
A Wam jak idą przygotowania do Bożego Narodzenia?
