Sobota, 7 grudnia.
"... zaprawdę powiadam wam, że się nie narodzę dopóki okna wasze umyte nie będą..."
Tak, zrobiłam to dziś. Umyłam okna, wyczyściłam parapety, pomyłam i poodkurzałam rzeczy stojące na tychże, przearanżowałam kwiaty z myślą o postawieniu choinki, pomyłam karnisze, zdjęłam, wyprałam i z powrotem powiesiłam firanki. Czuję się ukontentowana ogromem wykonanej pracy.
Bo okna od ulicy były naprawdę mocno ubrudzone dziwnym, czarnym pyłem. A przecież w pobliżu są zwykłe bloki wyposażone w centralne ogrzewanie. Okno szczytowe było obsypane szarym pyłem, natomiast to od podwórka - niczym. Było najczystsze ze wszystkich i wymagało szybkiego przeczyszczenia ze śladów wody i owadzich kropek. Dodam jeszcze, że poza kuchennym oknem, które z oczywistych względów wymaga więcej pracy, od środka wszystkie były tak samo niebrudne. Ot, wymagały zwykłego przetarcia. Nie rozumiem zjawiska, ale nie zadaję pytań, na które nie chcę znać odpowiedzi.
Teraz muszę tylko dokończyć sprzątanie szafek kuchennych i łazienkowych, zrobić zakupy, upiec i ugotować co trzeba i Boże Narodzenie nastanie. Stan prac - 15/59, dziś nie doszedł żaden punkt. Aż dziwne.
Zanim jednak wzięłam się za okna poszłam do Biedronki. Wyskoczyłam jeszcze przed śniadaniem, bo okazało się, że mamy mało chleba. I wiecie co? Miałam rację.
Wczoraj pisałam Wam o tym, żeby dziś nie chodzić do sklepów bo będą dzikie tłumy. Były. Część ludzi to byli normalni zakupowicze, którzy tak jak ja przyszli po bieżące produkty, ale byli tez tacy, którzy ewidentnie wybrali się na Przedświąteczne Zakupy. Bez listy, bez pomysłu, ale trzeba kupić bo święta za pasem. Łazili pod nogami, wybierali, zastanawiali się i generalnie stali na drodze. Ale ci, których ja spotkałam w Biedronce to nic. Mój mąż musiał skoczyć do IKEI i Obi ze swoją mamą i tam podobno działy się dantejskie sceny. Ludzie wchodzący pod nogi, wrzeszczące dzieciaki niepilnowane przez rodziców, kolejka po hot-dogi uniemożliwiająca przejazd wózkiem i totalny brak miejsc parkingowych. Dobrze, że nie musiałam z nimi jechać i mogłam zająć się oknami.
Oczywiście to, że rano miałam kupić chleb nie spowodowało, że nie skorzystałam z promocji na masło. Było 3+1, więc kupiłam 4 kostki. Korzystajcie z takich okazji. Masło, jajka, mąka i cukier to są produkty, których trzeba mieć więcej i można nabyć je wcześniej. A to pierwsze jest ostatnio coraz droższe. Zatem jak widzicie rozsądną promocję - bierzcie ile możecie. Masło można mrozić - po rozmrożeniu zachowuje się dokładnie tak samo jak przed i nadaje się do jedzenia i pieczenia bez żadnych specjalnych zabiegów. Zatem kupujcie teraz, bo po 15 grudnia o promocjach na nie będzie można zapomnieć. Będą na mąkę i proszek do pieczenia. A 27 na ser do sernika.
Jutro niedziela. Jeśli jesteś osobą religijną to wybierz się na poranną mszę zamiast popołudniowej. Będziesz mieć potem cały dzień do dyspozycji. Oczywiście, nie nikogo nie namawiam do ciężkich robót w tym dniu, ale na liście przedświątecznych przygotowań na pewno są rzeczy, które w żaden sposób nie kolidują ze świętym charakterem niedzieli.
Przede wszystkim jutro zająć się sprawdzeniem świątecznych obrusów. Warto je obejrzeć w świetle dnia pod kątem plam i uszkodzeń. Ustalić, naszykować i zapomnieć.
Jeśli wysyłasz tradycyjne świąteczne kartki pocztą, to jutro możesz je wypisać. Może zdążą dojść na czas...
Jeżeli przyjeżdżają do Ciebie goście, lub Ty jedziesz do kogoś to niedziela tez jest dobrym dniem na telefoniczne potwierdzenie ustaleń i dogranie wszystkiego. Ustalcie, ile osób przyjedzie, kto u kogo nocuje i co kto przywiezie z sobą. Tego typu potwierdzenie się przydaje.
W wypadku, gdy ktoś będzie u Ciebie - sprawdź, naszykuj i odłóż pościel i ręczniki które zamierzasz dać gościom do używania. Złóż je i schowaj do osobnego worka żeby już ich nie używać do świąt. Tak na wszelki wypadek.
Niedziela to też dobry dzień na przejrzenie przepisów (szczególnie na te rzadziej przyrządzane potrawy), ustalenie menu jeśli jeszcze go nie ma, a także sprawdzenie listy zakupów, czy na pewno znajduje się na niej wszystko, co ma być. Zrób to naprawdę na spokojnie, konfrontując zapotrzebowanie każdej potrawy na składniki ze spisem rzeczy do kupienia. Nie zapomnij o przyprawach codziennie używanych w kuchni. Sprawdź zapas soli i pieprzu żeby potem nie było zdziwienia.
Dobrym zajęciem na niedzielę jest też pakowanie prezentów, dekorowanie domu lub wykonywanie dekoracji. Jeśli masz czas, potrzebę i umiejętności - wyżyj się artystycznie. Własnoręcznie wykonane ozdoby cieszą podwójnie, a także są przepięknym, unikalnym i bardzo wartościowym prezentem.
A jeśli jeszcze zostanie Ci trochę czasu tego pięknego dnia to wybierz się na poobiedni spacer. Tylko ciepło się ubierz żeby się nie zaziębić!
P.S. Z tego wszystkiego zapomniałam napisać o kalendarzach z dm. W kalendarzu z Balea jest tubka 20ml żelu pod prysznic. Alverde przyniosło mi dziś dwie porcje maseczki z algami, po 4 ml każda.