Czwartek, 5 grudnia.
Dzisiejszy dzień minął mi pod znakiem robienia rzeczy bieżących.
Pomyłam sanitariaty, wyniosłam śmieci i odkurzyłam mieszkanie. Nic nadzwyczajnego. Wszystkie te czynności powtarza się maksymalnie co kilka dni. Ale zajmują czas.
Z typowo przedświątecznych przygotowań - pomyłam lustra w całym mieszkaniu. Trochę roboty z tym jest, bo oprócz lustra w przedpokoju mam jeszcze jedno w salonie i troje lustrzanych drzwi w szafach. Poskakałam po drabinie, ale mam z głowy. Teraz tylko to łazienkowe będzie wymagało regularnego przecierania, ale to normalne. I tak się to robi. Pozostałe tak się nie brudzą, więc może dotrwają do świąt.
Wyniosłam też niepotrzebne rzeczy do piwnicy i przyniosłam stamtąd figurki mikołaja. To dość stare ozdoby, jeszcze po moim wujku. W sumie wyjęłam je pierwszy raz odkąd tu mieszkam, ale ciesze się, że to zrobiłam. Odkurzyłam je, co mogłam to umyłam i na razie postawiłam w różnych miejscach w salonie. Docelowo pewnie umieszczę je inaczej, ale na razie stoją tak żeby nie przeszkadzały.
Rodzice byli teraz wieczorem na chwilę i mama myślała, że kupiłam nowe ozdoby ale jednocześnie wydały jej się one dziwnie znajome. Miałam przez chwilę mały ubaw, bo uparcie twierdziłam - zgodnie z prawdą - że niczego nie kupowałam. Dopiero potem powiedziałam skąd się one wzięły. Podejrzewam, że jutro mama zacznie wyciągać swoje mikołajki i rozstawiać je w różnych miejscach.
W kalendarzu adwentowym Balea dziś żel pod prysznic. Opakowanie 50ml, zapach niezbyt świąteczny - zostaje na wyjazd. Od alverde też 50ml balsamu do ciała o zapachu kokosa i wanilii. Też zostanie na lato.
Wynik przygotowań: 11/58. Idzie do przodu, ale najgorsze prace dopiero przede mną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz