Bateria zamontowana. Zmieniliśmy ją w ostatniej chwili, bo w szafce wszystko już było mokre. Ewidentnie zaczynała ciec coraz bardziej. Przy okazji umyłam szafkę, oszczędzając sobie podwójnej roboty. Wyciągałam z niej wszystko tylko raz. Zatem kolejny punkt zaliczony.
Udało się nam też przynieść światełka, bombki i stojak, więc jutro ubieranie choinki. Przy okazji też naszykowałam świąteczne obrusy. Trzy muszę wyprasować, a trzy są niegniotące. Dlaczego aż tyle?
Jeden na stół poza posiłkami, trzy obiadowo - kolacyjne na poszczególne dni, jeden na księdza po kolędzie i jeden zapasowy jakby się coś stało. Na regale mam jeszcze dwa do obszycia i chyba spróbuję je ogarnąć jak będę szyła woreczki. To akurat ten sam kolor nitki będzie, więc nie trzeba zmieniać. W poniedziałek się tym zajmę, bo jutro choinka i sprzątanie po niej to zejdzie cały dzień. Zresztą, potem będę tak udeptana, że padnę i żadna siła nie zmusi mnie do zrobienia czegokolwiek.
Z tego samego powodu, co wyjęłam obrusy, poprosiłam męża o udekorowanie okna w dużym pokoju. Później stanie się niedostępne, bo ubranej choinki nikt przesuwał nie będzie. Zobaczymy zresztą, ile miejsca nam zostanie w pokoju po jej postawieniu. Bo może się okazać, że będzie jak w zeszłym roku - stół dosunięty do narożnika, a krzesła odstawione w kąt. I wciskanie się żeby usiąść.
Z przedświątecznych przygotowań udało mi się jeszcze ugotować zupę z zielonego groszku. Niech się odstoi do jutra, doprawimy ją do końca, zblendujemy i zamrozimy. W środę się odgrzeje. Jej to na szczęście nie przeszkadza, powiedziałabym nawet, że taka odmrożona zupa krem jest bardziej homogeniczna w smaku i delikatniejsza.
Namoczyłam też pszenicę i bakalie na kutię. Spróbuję ją ogarnąć przed bombkami, jak mąż będzie wieszał światełka. W ten sposób nie będziemy sobie wzajemnie przeszkadzać, a ja rozsądnie wykorzystam czas. Reszta pieczenia w poniedziałek - sernik i blaty do tortu urodzinowego. Niestety, wcześniej się nie da. A szkoda.
W kalendarzu od Balei znajduje się saszetka z 20ml maski do włosów. Akurat na jedno użycie, więc zaraz wykorzystam. Alverde też dało produkt jednorazowy - 16ml płynu do kąpieli. W dodatku też w saszetce, więc nawet nie bardzo jest jak podzielić. Chyba też dziś użyję, żeby nie zostawało.
Miłej niedzieli!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz