Blogmas 23/24

 

Poniedziałek, 23 grudnia. Jutro Wigilia. A ja w lesie.

I to dosłownym, bo nasze bożonarodzeniowe drzewko zajmuje w tej chwili cały pokój. I niewiele się zmieni po ubraniu go. Zyskamy może z pół metra z jednej tylko strony. zatem będzie zabawnie.

Wczoraj zabrakło lampek, więc dziś wstałam rano i dokupiłam jeszcze 1100. Razem na choince jest 2300. Ładnie to świeci. Prawie nie potrzebujemy żyrandola. A jeszcze nikt nie włączył okna i balkonu...

Uszyłam woreczki i prawie zapakowałam prezenty. Wrzucę jeszcze rano po mandarynce i wtedy zawiążę. Tradycyjnie - tutaj znajduje się mój post o szyciu woreczków. W tym roku pobiłam rekord jeśli chodzi o szybkość, ale się jakoś bronią. Jutro naprawdę nie dałabym rady.

Zrobiłam też lukier i udekorowaliśmy z mężem makowiec. Tak zwyczajnie - lukier, mak i trochę rodzynek. Nie było za bardzo czasu i siły na nic bardziej wymyślnego. A taka dekoracja ma gwarancję smaku.

Posprzątałam też łazienkę, ale ostateczne mycie będzie jutro jak skończymy się szykować. Wcześniej nie ma sensu.

A w kalendarzach adwentowych przedostatnie okienka. Balea podarowała mi 20ml toniku złuszczającego z 4% kwasem AHA. Zużyję przed wiosną. Alverde dało mi 20ml kremu nawilżającego. Zużyję na dekolt.

Tyle na dziś, biorę się za choinkę. Może uda się skończyć przed świtem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...