Post-Blogmas

 


 czyli przemyślenia poświąteczne.

"Święta, święta i po świętach", a w lodówce jeszcze barszczyk z Wigilii. Na wagę strach się bać wchodzić, a o zmieszczeniu się w sylwestrową sukienkę nawet nie ma co marzyć. Taka coroczna poświąteczna codzienność.

I jak co roku, zadaję sobie to samo pytanie - czy we mnie coś te święta zmieniły na lepsze? Czy jedynym ich skutkiem jest konieczność wybiegania dodatkowych kilometrów na siłownianej bieżni i choinka do rozebrania za jakieś pięć tygodni?

Na pewno dla nas były one początkiem nowej ery w urządzaniu Bożego Narodzenia. Wszystko działo się u mnie w mieszkaniu. I już raczej tak pozostanie. Pierwszy raz też udało nam się mniej więcej wyliczyć ilość jedzenia tak, że prawie wszystko nietrwałe zniknęło. Została zupa z zielonego groszku, którą zamroziłam, jeden pełny obiad (zjedzony w sobotę) i marchewka z groszkiem. Też zniknie. Podobnie jak blacha sernika.

 Co do tego ostatniego - zawsze piekę dwie blachy. Inaczej nie wychodzi taki dobry. Nie wiem dlaczego. Wieloletnie doświadczenie pokazało mi, że próba podzielenia przepisu na pół powoduje, że coś nie do końca się udaje. Według naszej wczorajszej teorii jak jest jedna blacha, to sernik nie musi się starać wyjść dobry, a jak są dwie to każda chce być lepsza od tej drugiej. Istnienie konkurencji wymusza poprawę jakości.

A tak poważnie, to naprawdę, dwa serniki wychodzą znacznie lepsze niż jeden z połowy składników. Teoretycznie nie powinno tak się dziać, a jednak.

Pewnie zastanawiacie się, jak bardzo mam teraz zagraconą łazienkę kosmetykami z kalendarzy adwentowych, które otwierałam w grudniu.

No cóż, większość rzeczy udało mi się ładnie ustawić w rządkach na półkach, kilka schowałam do szafki. Jak jej nie otwieram, to nawet nie wypadają.

Zużywam po kolei płyny do kąpieli. Już dwie buteleczki zniknęły, teraz idzie trzecia. Może zdążę ją wykończyć w tym roku. Za to w tym roku na pewno nie zdążę skończyć tej maleńkiej kostki mydła w kształcie gwiazdki. Leży na umywalce, czasem jej użyję, ale aż w takim tempie się nie zmydla. Za to bardzo ładnie wyglądała na święta - stanowiła taką subtelną dekorację. Reszta produktów ma 11 miesięcy na wykorzystanie. Zobaczymy, które doczekają otwarcia następnego kalendarza.

A u Was jak po świętach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...