Blogmas 14/24


 

Sobota, 14 grudnia. 

Czy ja Wam już wspominałam o tym, że nawet najbezpieczniej zaplanowany grudzień i tak się wykrzaczy? I że zawsze należy oczekiwać nieoczekiwanego? I że prędzej człowiek spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji z Monty Pythona niż tego, co mu się trafi w grudniu?

Mnie się właśnie zdarza taki weekend.

Dziś jak wyszłam rano, tak dopiero niedawno wróciłam. I przy tym nie załatwiłam niczego z własnej listy. Za to mam pewnie porządną kreskę w niebie do wciągnięcia. A nie zapominajmy, że tam mają boski towar.

Jutro też przewiduję niezłą jazdę. Rano trzeba pojechać po zamówione ryby, potem mam śpiewanie na mszy, potem przyjadą zamówione choinki, więc trzeba pojechać je odebrać, a jak odstawimy z tatą drzewka do garaży to pojedziemy dalej pomagać w przeprowadzce. Mam nadzieję, że mimo niedzieli handlowej miasto będzie jako tako przejezdne. Ale śniadanie to pewnie będzie hot dog z żabki, a obiad może gdzieś po drodze. Albo powtórka ze śniadania.

Mam tylko nadzieję, że od poniedziałku będę mogła wrócić do realizowania kolejnych punktów z listy. Powinnam ją zrewidować i dopisać kilka rzeczy, ale może nic się nie stanie jak nie umyję ekspresu do kawy. Na szczęście olej we frytkownicy muszę już wymienić, więc przy okazji umyje się sprzęt. Reszta nie ma takiego znaczenia. W kuchni z ważnych rzeczy to muszę jeszcze umyć szafkę pod zlewem, bo tam już jest nieciekawie i szafkę z żywnością - również (jeśli nie przede wszystkim) po to, by zrobić w niej porządek. Nie wiem, czy uda się to ogarnąć jednego dnia, ale będę się starać.

Potem z ważnych rzeczy zostanie szycie woreczków, ogarnianie tego, co na wierzchu i sprzątanie bieżące. A także pieczenie i gotowanie. Choinkę ubiorę na końcu jak dom będzie gotowy.

A dziś wykorzystam którąś z maseczek z kalendarzy adwentowych, bo aż mnie piecze twarz. Rzadko mi się zdarza coś takiego, ale po całym dniu w kurzu i jeszcze przy tej pogodzie na zewnątrz buzia domaga się dopieszczenia. Reszta ciała też, więc za chwile wskakuję do wanny.

W kalendarzu od dm dziś płyn do kąpieli o zapachu waniliowo - truskawkowym. Dziś go nie użyję, bo mam nastrój na inny zapach, ale niewątpliwie zawartość buteleczki zniknie do świąt. Za to pewnie w tym roku nie zniknie maska do włosów od alverde - wyciągnęłam ja dziś w 20ml tubce i raczej zostawię na później - zwłaszcza, że mam aktualnie dwie otwarte odżywki, z których co najmniej jedna chcę zużyć do końca roku.

A Wam jak mija weekend?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...