Sierpień zniknął nie wiadomo kiedy, upał odpuścił o kilka stopni, a recenzji na blogu nie ma. Pora temu zaradzić.
Dziś przychodzę do was z recenzją kosmetyku, który nie podbił Internetu, a nawet mam wrażenie, że firma specjalnie go nie promuje. A szkoda, bo jego zakup okazał się strzałem w dziesiątkę.
Oczyszczający żel do mycia twarzy z serii ANEW od Avon jest przeznaczony do cery tłustej lub mieszanej. W przeciwieństwie do większości tego typu kosmetyków - tworzonych przeważnie dla młodzieży - producent kieruje swój wyrób do osób, których skóra pokazała już pierwsze zmarszczki. Zatem mamy tu trudne połączenie - pielęgnacja cery dojrzałej i oczyszczanie tłustej. I udało się, choć ciężko w to uwierzyć.
Jak widać na zdjęciu produkt mamy zapakowany w higieniczną tubkę. Na zdjęciu tego nie widać, ale całe opakowanie odrobinę opalizuje perłowo, a sam plastik jest taki, że pod światło widać zostało kosmetyku, co jest bardzo na plus.
W tubce mamy 150ml czegoś, co moim zdaniem żelem nie jest. Przypomina raczej w konsystencji odżywkę do włosów. I tez ma kolor kości słoniowej z perłowym połyskiem. Kosmetyk jest ważny 12 miesięcy od otwarcia. Fantastycznie się rozprowadza i ładnie się pieni. Ma zauważalny zapach, który trudno mi określić inaczej niż "elegancki", który jednak na skórze niemal natychmiast znika.
Zużyłam całe opakowanie, używałam go sumiennie co wieczór (rano przemywam twarz tylko tonikiem) i zauważyłam, że skóra naprawdę była oczyszczona z całodziennej tłustości, ale jednocześnie nie było efektu przesuszenia charakterystycznego dla wielu kosmetyków odtłuszczających. Poza tym nieco zmniejszyła mi się moja lwia zmarszczka - nie zniknęła, ale gdy używałam "żelu" to po około dwóch tygodniach widać było różnicę.
Ceny produktu nie podam, bo różni się w zależności od katalogu, jednak na pewno da się kupić w promocji co kilka tygodni.
Ogólnie jestem bardzo zadowolona i na pewno kosmetyk ten trafi do koszyka przy następnym zamówieniu. Oczywiście, na liście ulubieńców też ma już miejce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Blogmas 24/25
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Sobota, 20 grudnia. Przeżyłam wizytę w sklepie. A nawet w dwóch. Do teraz nie wiem jakim cudem, ale się udało. Oczywiście, nie udało nam s...
-
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Czwartek, 18 grudnia. Posprzątałam biurko. Praktycznie całe. Nie zajrzałam tylko na półkę z nutami, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jes...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz