Ratunku! Zalałam skórki!

Niniejszy artykuł dotyczy paznokci hybrydowych lub żelowych. W przypadku tradycyjnych lakierów radzimy sobie z tym zupełnie inaczej.

Czasami zdarzy nam się, że pomalujemy paznokcie, schowamy wszystko i dopiero zauważymy, że jakimś cudem zalałyśmy skórki. Najczęściej dotyczy to sytuacji kiedy się śpieszymy i absolutnie nie ma opcji żeby wszystko zedrzeć i robić ten konkretny paznokieć od nowa. Zostajemy zatem z czymś takim:
Złośliwość losu sprawia, że przy okazji jesteśmy niezwykle zadowolone ze zdobienia i naprawdę nie chcemy go zdzierać już na drugi dzień. I nie musimy - trzeba się kilka dni przemęczyć z takim stanem.
Pozwólmy swobodnie rosnąć naszemu paznokciowi aż do tego momentu:
(podchodziłam to tego zdjęcia kilka razy, ale aparat bardzo nie chciał współpracować)

Jak widać - mamy już na tyle duży zrost, że można spokojnie uporządkować od nowa skórkę i działać przy lakierze. Kiedy ten moment następuje? To sprawa indywidualna i ściśle uzależniona od tempa wzrostu naszych paznokci.

Trzeba teraz wziąć pilnik i delikatnie zacząć zdzierać tę część lakieru, która nie przylega do płytki tak, by utworzyć prawidłowy kształt pokrywy. Starajmy się przy tej okazji zachować umiar i nie zebrać za dużo - zwłaszcza jeśli mamy wzorek.
Po opiłowaniu do odpowiedniego kształtu całość pozbawiamy pyłu, przemywamy cleanerem i pokrywamy warstwą topu. I gotowe.

Oczywiście - ja w tym przypadku musiałam pójść na całość i zalać również bok - skorygowałam go w ten sam sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...