Dawno nie było ulubieńców. I w ogóle jak przejrzałam historię bloga to jest ich jakoś mało. Może dlatego, że jak coś mi odpowiada to tego nie zmieniam, więc po prostu mam mniejsze szanse na comiesięczne odkrycia. Poza tym dla mnie produkt musi być naprawdę dobry żeby tu trafił. Nie ma "fajny, ale...". Albo jest - i wtedy kupuję kolejne opakowania, albo go nie ma i szukam czegoś innego.
Oczywiście, stale do mojej łazienki i kuferka z kosmetykami trafiają zupełnie nowe rzeczy. Świat się zmienia, ja też i moje potrzeby również. To nieuchronnie powoduje konieczność znajdowania czegoś, co na ten moment będzie mi odpowiadało w jak największym stopniu. Poza tym nie wszystkie kosmetyki są zawsze dostępne. Wprawdzie staram się zawsze kupować nową sztukę produktu kiedy widzę, że stary skończy się w ciągu kilku dni, ale nie zawsze się to udaje. Poza tym czasem zwyczajnie trafiam na pustą półkę w sklepie i wtedy wybieram coś innego. I nie ma co ukrywać - nieczęsto są to trafione zakupy. Ale raz na jakiś czas trafiają się nowi ulubieńcy.
Jak zwykle dziś napiszę o trzech produktach. I jak zawsze - będą to rzeczy przetestowane i takie, które chętnie kupię jeszcze raz.
Pierwszym produktem jest paletka Makeup Revolution x Maxineczka. Jej recenzję niedawno umieściłam tutaj.
Nie będę się rozpisywać na jej temat. Napisze tylko, że jak się maluję, to w zasadzie zawsze mi ona towarzyszy i już wiem, że jak mi się zaczną wykańczać cienie to będę bardzo niepocieszona. Bo brązer i róż znajdę, ale cień ash... Po resztę zapraszam do recenzji.
Kolejnym produktem jest moje odkrycie ostatniego kwartału minionego roku.
Kupiłam wtedy w sklepie Ziaji krem pod oczy liftingujący - siostrzany odpowiednik tego 1, 3, 6 z ceramidami.
Ma stosunkowo lekką formułę nadającą się pod makijaż, choć teraz też używam go na noc. Bardzo przyjemnie nawilża i dość szybko się wchłania. W zasadzie dopóki nie umyję twarzy to nie czuję potrzeby ponownego kremowania się niezależnie od tego w jakich warunkach przebywam i jak ciężki mam makijaż. Zawiera proteiny ze słodkich migdałów, fitohormony, ekstrakt z czerwonej koniczyny, retinol, koenzym Q10, witaminę E i D-panthenol.
Nie będę się rozpisywać na jej temat. Napisze tylko, że jak się maluję, to w zasadzie zawsze mi ona towarzyszy i już wiem, że jak mi się zaczną wykańczać cienie to będę bardzo niepocieszona. Bo brązer i róż znajdę, ale cień ash... Po resztę zapraszam do recenzji.
Kolejnym produktem jest moje odkrycie ostatniego kwartału minionego roku.
Kupiłam wtedy w sklepie Ziaji krem pod oczy liftingujący - siostrzany odpowiednik tego 1, 3, 6 z ceramidami.
Ma stosunkowo lekką formułę nadającą się pod makijaż, choć teraz też używam go na noc. Bardzo przyjemnie nawilża i dość szybko się wchłania. W zasadzie dopóki nie umyję twarzy to nie czuję potrzeby ponownego kremowania się niezależnie od tego w jakich warunkach przebywam i jak ciężki mam makijaż. Zawiera proteiny ze słodkich migdałów, fitohormony, ekstrakt z czerwonej koniczyny, retinol, koenzym Q10, witaminę E i D-panthenol.
Czy działa przeciwzmarszczkowo? Nie wiem, nie mierzyłam.
Ale ma 50ml i kosztuje około 30 złotych, więc warto go kupić. Starcza na pół roku i jak na razie żaden korektor mi się na nim nie zwarzył ani nie ślizgał.
Listę zamyka szampon na sucho Batiste do ciemnych włosów.
Kiedyś miałam różne szampony na sucho z tej firmy i o ile byłam zadowolona z ich działania, to zawsze były one widoczne na moich włosach. Dlatego jak znalazłam Clean supreme z Aussie to byłam szczęśliwa.
Na początku stycznia jednak poszłam do hebe i... nie było mojego ulubieńca. A ten z kolei był na promocji. I pierwszy raz zobaczyłam wersję ciemnobrązową - dotąd jakoś trafiałam w sklepach tylko na jaśniejszą, która mi nie odpowiadała, więc przestałam szukać.
Kupiłam i nie mogę się rozstać. Owszem, brudzi ręce przy aplikacji (i jak się podrapię w głowę to też). Jest naprawdę ciemnobrązowy. Dla rzeczywiście ciemnych brunetek. Ale łatwo się aplikuje, nie ma wyraźnego zapachu i odświeża włosy na cały dzień. Cieszę się, że go znalazłam, bo lepiej mieć dwa dobre produkty z jednej kategorii niż żadnego.
I tym optymistycznym akcentem kończę ten artykuł. Paletka krem i suchy szampon - polecam z całego serca.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz