Pamiętam jak była premiera palety maxineczki (jakoś głupio mi się pisze to z małej litery) i wszyscy narzekali że rozświetlacz w niej jest słaby. Że za mało odbija światło i prawie go nie widać. Że można było zrobić lepszy, zwłaszcza, że MUR miał wówczas mocniejsze w swojej ofercie.
Z drugiej strony zachwycano się taflami, błyskami i drobinkami, które można było uzyskać z kosmetyków dostępnych w drogerii za niewielkie pieniądze. Na YouTube, Instagramie czy Pintereście pełno było zdjęć i filmów z niesamowicie rozświetlonymi makijażami. Rozświetlacze występowały we wszystkich kolorach, od szampańskiego złota do zieloności i fioletów. Szczyty kości jarzmowych, nosy, czoła i brody rozbłysły kolorami tęczy, a określenie "blask widoczny z kosmosu" na stałe zagościło w makijażowym slangu. Wszyscy chcieli błyszczeć.
Poza mną. Jako posiadaczka cery tłustej, która całe życie się matowiła, uważałam rozświetlacz za kosmetyk bezsensowny. Dłuższy czas brązer i róż też musiałam mieć matowe. Błysk był dopuszczalny na powiece. Tylko. Usta też matowe bo błyszczące szminki są nietrwałe i wszędzie się odbijają.
Ostatnio trochę się przekonałam do delikatnego rozświetlenia, czasem pozwolę sobie nawet na mocniejsze (tak, mam rozświetlicę z GlamShopu) błyski na twarzy, ale przy okazji zauważam jedną rzecz. Zbyt błyszczący rozświetlacz na totalnie matowej twarzy wygląda co najmniej dziwnie. Blask powinien być dostosowany do całości wykończenia, wtedy jest nie tylko naturalniej ale i bardziej elegancko. Jeśli używam błyszczącego różu i brązera to biorę mocniejszy rozświetlacz, ale do matowego konturowania używam bardzo delikatnego kosmetyku. Tego z paletki maxineczki najchętniej właśnie.
Oprócz dopasowania jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko się wspomina. Błysk uwypukla fakturę skóry, więc tylko osoby o bardzo gładkich policzkach wyglądają dobrze w naprawdę mocnym rozświetlaczu. Nie wspominając już o tym, że to, co dobrze wygląda na zdjęciu czy filmie, w świetle dziennym często robi się bardzo dziwne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz