Pojawiło się zdjęcie kota.
Kot ma na imię Behemot i, niestety, nie polewa spirytusu. Ani żadnych innych alkoholi. Choć imię zobowiązuje.
Za to jest najkochańszą istotą na świecie. Mruczy, miauczy i jest cudowny.
Towarzyszy mi wiernie od ponad jedenastu lat i nie zamieniłabym go na żadnego innego kota.
MIAU!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Blogmas 24/25
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Sobota, 20 grudnia. Przeżyłam wizytę w sklepie. A nawet w dwóch. Do teraz nie wiem jakim cudem, ale się udało. Oczywiście, nie udało nam s...
-
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Czwartek, 18 grudnia. Posprzątałam biurko. Praktycznie całe. Nie zajrzałam tylko na półkę z nutami, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jes...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz