Dopadł mnie pracowity zapał

 I zamiast usiąść w kącie i poczekać aż mi przejdzie wzięłam się za robotę. Przedwczoraj. I wczoraj. I trochę dziś, choć chyba gdzieś mnie przewiało, bo kaszlałam i smarkałam. Ale łyknęłam propolis i jest lepiej. 

Mam w tym tygodniu urlop w pracy i postanowiłam wykorzystać go na przedświąteczne porządki. Oczywiście, pracowałam razem z partnerem. W ciągu dwóch dni zostały pomyte okna, posprzątane większość szaf  i komody z różnymi drobiazgami i najgorsza zmora - książki. Uporządkowanie ich to była prawdziwa katorga, ale udało się. Przy okazji postawiłam już na wierzchu dwa znalezione mikołajki, choć nie lubię zbyt wczesnego dekorowania domu. Zawsze czekam z tym do ostatniej chwili, jednak w tym roku chyba zrobię wyjątek. 

Ale mam wrażenie, że nie jestem jedyna, która czeka na Sylwestra. W sieci już pojawiają się powoli świąteczne filmiki. Dekoracje, prezenty, pomysły...

Ja też mam już część prezentów kupioną. Od kilku lat staram się nie czekać na ostatnią chwilę. Zwłaszcza, że mogą być kłopoty z terminową dostawą. I jak co roku obiecuję sobie, że pakować też nie będę na ostatnią chwilę. Szycie woreczków bardzo w tym pomaga - zajmuje jakieś pół dnia konkretnej roboty. Staram się mieć to zrobione jak tylko spłynie ostatni prezent. 

W tym roku nie kupiłam jeszcze materiału. Postaram się wybrać w tym tygodniu, chyba, że dalej będę pozdiębiona. Zobaczymy.

Ulubieńców nie będzie - nic mi nie przypadło do gustu na tyle żeby się kwalifikowało. Zastanawiam się nawet nad recenzją kosmetyku. 

To nie jest tak, że nie mam pomysłów na wpisy na blogu. Raczej mam ich zbyt dużo, a za mało samej weny twórczej. A przekonałam się, że z pisania na siłę nic nie wychodzi. Oprócz zmarnowanych kilku godzin i frustracji.

Zatem jak będę miała wenę to napiszę. Na razie wracam do sprzątania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...