Znów recenzja. Tak się złożyło. Ale wczesnym latem kupiłam sobie między innymi Konturownię z GlamShopu i ostatnio uznałam, że została przeze mnie dostatecznie dobrze sprawdzona żebym mogła napisać jej recenzję.
Jak wszystkie palety GlamShopu ta też jest wykonana z papieru i dodatkowo ma papierową obwolutę. Całość utrzymana jest w delikatnym tonie ciepłego brudnego różu z napisami z ciemnoróżowego złota. Obwoluta jest gładka, a na opakowaniu palety nadrukowane są jeszcze główki tulipanów i jakby krople deszczu. Oczywiście z tyłu właściwego kartonika umieszczone są wszystkie potrzebne i wymagane przez prawo informacje.
W środku znajdziemy sześć produktów do twarzy w wypraskach o średnicy 56mm - czyli tych dużych. Według informacji na stronie jest to 6*8g kosmetyków prasowanych w cenie regularnej wynoszącej 119,00PLN. A zatem średnio 20 złotych za kosmetyk. Oczywiście - bywa na promocji i wtedy można ją kupić taniej.
Cała paleta utrzymana jest w idealnie neutralnym tonie, więc powinna pasować większości osób. Kosmetyki mają bezpieczną pigmentację, co w przypadku produktów do twarzy jest dla mnie dużą zaletą. Naprawdę ciężko jest zrobić sobie krzywdę. Wszystkie dobrze się rozcierają, nie robią plam i ładnie łączą ze sobą. Pylenie jak zawsze jest kwestią pędzla i techniki, choć muszę powiedzieć, że z matami trzeba troszkę uważać. Ale to jest GlamShop i ich produkty takie są. Drobniutko zmielone, ładnie sprasowane, świetnie się transferujące ale przez to jakby delikatniejsze.
W górnym rzędzie znajdziemy puder rozjaśniający - matowy, jasnokremowy kosmetyk przeznaczony do strefy pod oczami oraz tych miejsc, które chcemy rozjaśnić. Rzeczywiście ładnie spełnia swoje zadanie i to bez efektu bielenia skóry. Ten kremowy kolor ponadto nieco pomaga zamaskować cienie pod oczami, choć bez przesady. Sam cudów nie zrobi.
Obok są dwa produkty konturujące. Obydwa matowe i neutralne w tonie. Uniwersal jest jaśniejszy, a Kontur ciemniejszy. Powiedziałabym, że mają się do siebie jak mleczna i gorzka czekolada. Bardzo fajny koncept, bo choć obydwa można budować, to czasem sam kolor jest dla nas za jasny lub za ciemny. A tak paleta staje się całoroczna. Ponadto to nie są dwa stopnie nasycenia tego samego koloru. Mam wrażenie, że Uniwersal jest kroplę cieplejszy od Konturu, choć oba są neutralne. I co ważne - żaden nie ma pomarańczowych ani fioletowych podtonów, więc mogą się nimi malować osoby o naprawdę różnych tonacjach skóry.
Drugi rząd błyszczy.
Róż ma bardzo wdzięczny, zdrowy kolor pomieszany ze złotymi drobinkami. Po nałożeniu na twarz otrzymujemy ładnie rozświetlony policzek bez drobin czy tafli. Mimo błyszczenia nierówności skóry też nie zostają mocno wyeksponowane, więc rozszerzone pory i różni inni nieprzyjaciele nadmiernie się nie uwidocznią po jego użyciu. Kolor zdecydowanie różowy, choć znów neutralny - będzie pasował zarówno do cieplejszych jak i zimniejszych makijaży. Drobno zmielony, dobrze sprasowany. Nie pyli.
W środku dolnego poziomu znajdziemy turborozświetlacz. Jest to tłusty kosmetyk o mokrej konsystencji, który najlepiej nakładać palcem lub "głaskać" płaskim pędzlem o długim włosiu - najpierw produkt a potem policzek. Zapewnia "blask widoczny z kosmosu". Kolor ma złoty bez różowych ani srebrnych tonów. I jak zwykle w GlamShopie mamy czysty błysk bez smug na policzkach. Nie daje efektu drobin tylko piękną, gładką taflę. Oczywiście - jak każdy rozświetlacz - podkreśli mankamenty skóry.
Stworzony jest na tłustej bazie i podobnie jak turbopigmenty potrafi nieco zatłuścić paletkę wokół siebie. I wyciera się w śmieszną strukturę. Można powiedzieć, że "wygłaskuje" troche jak produkty wypiekane, choć to zupełnie przeciwna konsystencja.
Drugi rozświetlacz o nazwie Złoty Beż jest już "normalny". Ładnie błyszczy, nie zostawia drobin i nie ma koloru w bazie. Blask znacznie spokojniejszy, ale zauważalny. Oczywiście - daje się budować bez żadnego problemu. Nie robi smug i się nie osypuje. Ładnie też wygląda wymieszany z produktem do konturowania, gdyż wtedy można uzyskać rozświetlający brązer. Niby jest złoty, ale chłodnym karnacjom też powinien odpowiadać. Nałożony lekką ręką nadaje się do makijażu dziennego i można go umieścić w kąciku oka, choć do tego celu użyłabym jednak Jasnego Szampana.
Podsumowując - paleta jest niezwykle uniwersalna. Będzie pasowała wielu osobom przez cały rok. Jest lekka, ale solidnie wykonana, więc można zabrać ją w podróż bez obawy, że się zniszczy. Próbowałam wykorzystać ją do makijażu oczu, ale dla mnie jest do tego celu zbyt słabo napigmentowana. Ale to ma być zestaw produktów do twarzy. Ogólnie bardzo polecam, bo naprawdę warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz