Projekt zużywanie.

 W pewnym momencie zaglądamy w nasze kosmetyki i stwierdzamy obecność trzech kremów pod oczy, pięciu balsamów, dwóch opakowań pianki do golenia, osiemdziesięciu paletek z cieniami i sześciu tuszy do rzęs. Oraz siedmiu pudrów do twarzy. Nie wspominając o dziesięciu żelach pod prysznic.

Oczywiście, we wszystkim jest może 10% pierwotnej zawartości.

Mamy nowe, więc po stare już nie sięgamy. Ale nie wyrzucimy dobrego produktu. Na pewno zostanie zużyty. Kiedyś...

To zjawisko dotyczy nas wszystkich. Kupujemy nowe żeby nam nie zabrakło ale nie sięgamy już po stare. I nie mam tu na myśli sytuacji, w której mamy kilka żeli pod prysznic, czy produktów zapachowych i używamy ich zależnie od sytuacji czy nastroju. Raczej o tym, że mimo posiadania trzech nie do końca zużytych pudrów na weekendowy wypad zabieramy pełne opakowanie tamte zostawiając w domu.

Ostatnio zauważyłam u siebie coś podobnego. I postanowiłam troszkę zapanować nad sytuacją kosmetyczną, bo złośliwe szafki nie chcą mieścić nieskończonej liczby kosmetyków. Zupełnie nie rozumiem czemu.

Tak powstał projekt zużywanie. Polega on na tym, że staram się wracać do niezużytych pudrów, balsamów oraz cieni i opróżnić opakowania. Może się uda. Na razie pozbyłam się jednego pudru sypkiego, więc postęp jest. Udało mi się też zużyć kilka zalegających próbek, które zabrałam z sobą na weekend. Ale jeszcze trochę takich jest. A weekendy na tyle ciepłe by jechać na działkę już powoli się kończą. A szkoda. I to nie tylko ze względu na omawiany projekt.

Przy okazji postanowiłam też pozużywać trochę cieni do powiek, które wyjęłam ze starych opakowań i włożyłam do jednej magnetycznej i które są bardzo dobrej jakości i bardzo je lubię ale... kupiłam nowe paletki i się nimi bawię.  Przy okazji może wrócę też do troszkę zapomnianych ostatnio zestawień kolorystycznych. Na przykład różu i szarości. Albo fioletu z brązem. Tudzież wplatania delikatnych zieleni w typowego dzienniaczka.

Nadchodząca jesień wydaje się być dobrym czasem na opróżnianie kosmetyczki z niewykończonych produktów. Dłuższe urlopy są już raczej za nami, weekendowe wypady też się powoli kończą. Coraz więcej czasu zaczynamy spędzać w domu. Możemy więc poświęcić go na nieco uważniejszy dobór kosmetyków. Na zadbanie o siebie. I na porządki w zasobach. Zwłaszcza, że ani się obejrzymy, a Boże Narodzenie przyniesie nowe rzeczy. Które zajmują miejsce. I kuszą żeby ich użyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...