Tak, nagrałam i zmontowałam pierwszy nieco poważniejszy film na YouTube.
Dotąd umieszczałam tam tylko Behemota pijącego wodę z kranu lub obgryzającego kwiatki na balkonie. Teraz natomiast postanowiłam nagrać otwarcie dwóch paczek z kosmetykami. Jednej z GlamShopu, a drugiej z Eveline. Nie było łatwo.
GlamShop tradycyjnie już zamówiłam Paczką w Ruchu i odebrałam w kiosku na Dworcu Głownym. Eveline dostarczono mi do najbliższego paczkomatu. Obydwie paczki przyszły tego samego dnia, więc mogłam je odebrać za jednym zamachem.
Z odbierania postanowiłam zrobić mini vlog. Wiadomo - w kiosku nie kręciłam, ale po drodze z niego już tak. Przy paczkomacie była kolejka, więc zrobiłam króciutkie ujęcie samego wyjmowania kartonika z kasety. Ciekawe co sobie pomyśleli ludzie czekający za mną. Może że robię zdjęcie na dowód, że odebrałam? Albo o której? Nieważne - nie moja sprawa.
Pogoda była piękna, więc chciałam zrobić też kilka ujęć w marszu. Szczególnie, że jedno z podwórek między blokami jest pięknie zarośnięte drzewami, które właśnie zaczęły się przebarwiać. Kilka kroków w bok i dwie minuty na kręcenie. A przynajmniej tek mi się wydawało.
Okazuje się, że kręcenie w marszu jest strasznie skomplikowane. Nie wiem, czy bardziej profesjonalni youtuberzy/vlogerzy mają drony lub bardziej specjalistyczny sprzęt, ale mnie obraz koszmarnie wręcz podskakiwał z każdym krokiem. Gdyby nie to, pewnie zrobiłabym więcej ujęć, bo miasto wyglądało niemal filmowo.
Przy samym otwieraniu paczki wykorzystałam statyw. Tu jedynym kłopotem było takie ustawienie się, by z niczym nie wyjść z kadru. Nawet się udało, choć prezentacja lakierów wyszła smętnie. To, że aparat może nie chcieć się wyostrzać na błyszczących opakowaniach miałam wliczone "w koszty".
Czy sam fakt kręcenia znacząco wydłużył czas odbierania i otwierania zakupów? Niespecjalnie. Wszystko miałam zaplanowane, po drodze zatrzymałam się może na dwie minuty. Ustawienie statywu i kadru zajęło mi też nie więcej jak dziesięć minut. Wszystko kręciłam oczywiście moim niezawodnym smartfonem CAT S60. Bez żadnych dodatkowych lamp, w świetle dziennym.
Owszem, gdybym nie kręciła filmiku to pewnie nieco krócej wyciągałabym wszystko z pudełek. I nie oglądała tak starannie każdej sztuki tylko po prostu wrzuciła do kuferka. Ale biorąc pod uwagę czas trwania filmu to niewiele można tu było zyskać
Po sfilmowaniu nadszedł czas na obróbkę. Korzystam z darmowej wersji aplikacji YouCut na telefonie i wszystko w niej robiłam. Napisy, muzyka, intro. Nie liczyłam dokładnie ile czasu zajęło mi zmontowanie całości, ale myślę, że około pół godziny. W sumie posklejanie gotowych kawałków filmów trwa krótko, dłużej zajęło mi dorobienie napisów i dodanie muzyki.
Sam film kompilował się ponad dwadzieścia minut i zajmuje 787,5MB, czyli nieco ponad 100MB na minutę. Sporo. Dodawał się na YouTube pół godziny.
Czy podobało mi się kręcenie tego typu filmów? Myślę, że tak i być może jeszcze zechcę coś takiego zrobić w przyszłości. Być może uda mi się wtedy wyeliminować kilka błędów. Sama obróbka jest pracochłonna i z pewnością muszę się jeszcze sporo nauczyć. Jak ktoś jest zainteresowany tym, co kupiłam to zapraszam do obejrzenia filmu. Można go znaleźć tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz