Pod koniec zeszłego tygodnia wyłączyli nam lato, a dziś zaczyna się październik. I wreszcie mogę umieścić ulubieńców, Czyli trzy kosmetyki, z którymi nie mogłam się rozstać w minionym miesiącu. I które kupię ponownie.
Zacznę od pielęgnacji. Jeszcze w sierpniu zobaczyłam w Rossmannie na promocji serum z serii Botanic Spa Rituals od Bielendy. Kupiłam, bo cena była naprawdę atrakcyjna. Poza tym lubię tę serię.
I tym razem Serum Regenerujące Kurkuma + Chia mnie nie zawiodło. 15ml przezroczystego, niemal bezwonnego płynu o konsystencji nieco gęstszej niż woda wchłaniało się szybko dając uczucie przyjemnego nawilżenia bez efektu tłustej skóry. Mam też wrażenie, że nieco spłyciło moją dość głęboką lwią zmarszczkę, a to już coś jak na miesiąc kuracji. Wydaje mi się, że w serii widziałam też krem do twarzy, ale jeszcze go nie próbowałam. Być może się skuszę przy następnych zakupach.
Drugim w kolejności nakładania produktem tego zestawu jest Konturownia od GlamShopu.
Jej recenzję można znaleźć tutaj. Generalnie mogę napisać, że mimo posiadania innych produktów do konturowania w minionym miesiącu w zasadzie sięgałam tylko po nią a to jak najbardziej pozwala mi na umieszczenie jej w tym zestawieniu.
Ulubieńców kończy najmniejszy i najpóźniej nabyty przeze mnie kosmetyk. Matowa zastygająca pomadka w płynie z serii Power Stay od Avon trafiła do mnie pod koniec sierpnia i od razu skradła moje serce.
Jest spełnieniem wszystkich moich wymagań odnośnie takiego produktu. Jest trwała, odporna na jedzenie, nie kruszy się, nie odbija i nie zjada. Nie wysusza też ust, ale to może być moja niewrażliwość na tego typu zjawisko. Zmywać ją trzeba płynem dwufazowym. Ogólnie - szminka marzenie. Najlepszym dowodem mojego uwielbienia jest fakt, że ostatnio kupiłam drugi kolor, a planuję jeszcze następne bo przebiła jakością pomadki z HEAN i Golden Rose.
Trzy produkty opisane. Wszystkie godne polecenia. Niedrogie i bardzo wysokiej jakości. Naprawdę warto się skusić.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz