W zasadzie w tym miejscu mogłabym skończyć. Problem znany wszystkim kobietom jak świat długi i szeroki. Szafa się nie domyka, ale sensownych strojów w niej po trzy sztuki.
Gorzej, że po ewentualnym szale zakupowym sprawa wcale nie ulega poprawie. Masa czasu i pieniędzy stracona, a tytułowe zdanie pozostaje aktualne. Czy da się coś na to poradzić?
Ogólnie - da się. Ale to jak z dietą, trzeba się nieustannie pilnować.
Odnoszę zresztą ważenie, że źródłem problemu pustej szafy pełnej ubrań są przede wszystkim nieprzemyślane zakupy. Kupujemy rzeczy, które nam się podobają, które są modne, może nawet takie, w których dobrze wyglądamy. Często są to również wyprzedażowe okazje. Po czym wracamy do domu, wbijamy na siłę do szafy nasze nowe ubrania tylko po to, żeby okazało się, że w zasadzie to są to bardzo fajne rzeczy ale...
Mam wrażenie, że powyższe "ale" występuje w kilku postaciach.
"Gdzie ja w tym pójdę?"
Kupiłyśmy coś pod wpływem impulsu emocjonalnego. Być może skusiła nas cena, albo naprawdę dobrze w tym wyglądamy. Lub było to coś bardzo oryginalnego. Nie ma znaczenia. Spódniczka w neonowe flamingi za 9 złotych rzadko bywa dobrym zakupem.
"Do niczego mi to nie pasuje."
Brak koncepcji na własny wygląd bywa zabójczy dla szafy i portfela. Kupowanie rzeczy bo są, a potem usilne próbowanie skombinowania jakiejś całości - czy muszę coś dodawać?
"Źle się w tym czuję."
Poszłyśmy na zakupy z koleżanką i ona nas namówiła. Paradoksalnie - możemy w tym czymś naprawdę świetnie wyglądać. Tylko że to nie ma żadnego znaczenia. Jeśli coś bardzo nam nie odpowiada, to i tak nie będziemy tego nosić.
"Źle w tym wyglądam."
Nie chciało się przymierzyć, bo na pewno będzie ok. Ale rzadko jest. Tak można skarpetki kupować. Poza tym kolor też jakiś taki. Niby modny, tylko co z tego?
No właśnie. To po szale zakupowym. A jest przecież jeszcze uprzednia zawartość szafy skutkująca opcjami dodatkowymi. Nie założę tego, bo..
- nie mieszczę się - ale trzymam bo być może schudnę,
- w sumie to trochę zniszczone - ale po domu jeszcze się nada,
- niemodne - ale w zbyt dobrym stanie żeby wyrzucić
- dostałam od mamy/babci/cioci i pewnie ta osoba się obrazi jak zobaczy że już tej rzeczy nie mam,
- żadne z powyższych ale na pewno mi się jeszcze przyda.
Nie przyda się, mama się nie obrazi bo pewnie i tak nie pamięta że dała, nawet jak schudniesz to prawdopodobnie nie będziesz w tym dobrze wyglądać bo sylwetka nam się z czasem zmienia. A rzeczy "po domu" masz cały worek.
Wyrzuć, zwróć do sklepu jeśli możesz lub oddaj komuś, kto potrzebuje. Naprawdę. To tylko pomoże. Lepiej mieć trzy rzeczy na krzyż i wiedzieć, czego brakuje niż iluzję pełnej szafy i przeżywać dramat każdego ranka.
A o tym, jak uzupełniać garderobę, co wybierać a czego nie napiszę w następnych postach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz