Demakijaż - dwie minuty dla piękna.

120 sekund - tyle potrzeba żeby ulżyć wieczorem naszej cerze. Aż trudno uwierzyć, że tak mało. Mimo to, wiele kobiet całkowicie pomija ten krok lub wykonuje go nieprawidłowo. A potem narzeka na wypryski i zmarszczki.
Zanim jednak zastanowimy się jak prawidłowo pozbywać się makijażu z twarzy, zastanówmy się, kiedy należy to robić. Odpowiedź brzmi: "najwcześniej, jak to możliwe".
Niektóre kobiety nawykowo zmywają twarz zaraz po przyjściu do domu, inne czekają z tym do samego wieczora. Każda z tych dróg postępowania ma swoje uzasadnienie i obydwie są słuszne. Wszystko zależy od życiowych potrzeb i możliwości.Ostatecznym momentem na demakijaż jest wieczorne mycie się. I tu zmywanie kosmetyków powinno nastąpić jako pierwsze, przed czymkolwiek innym.
Oczywiście - im makijaż cięższy, im bardziej problematyczna cera, tym bardziej wskazane jest wczesne pozbywanie się "tapety". W skrajnych przypadkach warto nawet zmyć twarz, zostawić oczy, a podkład i puder nałożyć od nowa, by wyglądał świeżo i był bardziej komfortowy. Nigdy natomiast nie wolno nakładać kolejnych warstw bez uprzedniego pozbycia się poprzednich. Dokładanie pudru też powinno odbywać się po zebraniu sebum za pomocą bibułek.

No dobrze, wiemy już kiedy pozbywać się warstwy upiększającej, warto zastanowić się, co nam będzie potrzebne. Nie ma tego dużo.
Koniecznie musimy się zaopatrzyć w zwykłe płatki kosmetyczne i płyn micelarny. I w zasadzie tyle powinno wystarczyć. Pierwsze można kupić za niecałe 2 złote za opakowanie, butelka drugiego kosztuje w granicach 10 złotych. Tanio jak barszcz i na długo starczy.
O ile płatki nie mają znaczenia i mogą być najtańsze, to przy płynie posiadaczki wrażliwych cer powinny kupić łagodniejsze wersje specyfiku lub poszukać mleczek. Natomiast kobiety o tłustej cerze zupełnie spokojnie mogą stosować płyny micelarne przeznaczone do cer suchych - nie będzie to negatywnie wpływało na właściwości zmywające kosmetyku.

I to tyle w kwestii zwykłego, codziennego makijażu. W przypadku używania wodoodpornego tuszu do rzęs czy eyelinera warto jest zaopatrzyć się w dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Tego typu specyfiki są na bazie oleju, który rozpuszcza kosmetyki wodoodporne. Tak samo bardzo długotrwałe podkłady dobrze jest zmyć olejkiem - jeśli nie posiadamy drogeryjnego może być zwykła oliwa z oliwek czy olej kokosowy. Olejkami możemy też zmywać oczy, ale nie wtedy, gdy mamy zagęszczane rzęsy - odpadną i będzie zonk.

Tyle się tutaj naprodukowałam o tym, czym zmywać makijaż, a pewnie większość osób dalej nie wierzy w dwuminutowość zabiegu. Za to ma przykre doświadczenia z powyrywanymi rzęsami, mleczkiem zalewającym oczy i przeżytą ogólną frustracją związaną z pozbywaniem się "tapety" z twarzy, a szczególnie oczu.
A przecież wystarczy wziąć płatek kosmetyczny, zmoczyć go dokładnie płynem i szybciutko umyć buzię - 25 sekund. Następnie bierzemy drugi i trzeci płatek, zalewamy płynem do demakijażu i przykładamy do oczu. Oczy zamknięte, płatki dokładnie przyklepane. Zostawiamy na chwilkę (30s) i ściągamy w kierunku nosa. W ten sposób większość cieni i tuszu już zeszła. Potem domywamy resztki. Tylko nie trzemy jak oszalałe w lewo i prawo! To jest najlepsza droga to zapaprania sobie oczu i wyrwania rzęs! Przyłożyć, dać podziałać rozpuszczalnikom i wszystko ładnie samo zejdzie. I naprawdę - bardzo często potrwa to nawet krócej niż opisane przeze mnie dwie minuty. Chyba, że warstwa podkładu i pudru jest taka, że najpierw trzeba użyć szczotki drucianej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...