Puder - co i jak?

W poprzednim poście z tej serii próbowałam odpowiedzieć na pytanie, po co nam pudrowanie. Tym razem postaram się skupić na rodzajach pudrów, ich podziale i przeznaczeniu. Zahaczymy też o narzędzia, bo bez nich niczego nie zdziałamy.
Zatem herbata do filiżanki, kot w pobliże i można zaczynać!


Gdy wejdziemy do jakiejkolwiek drogerii czy perfumerii i poprosimy o puder, to prawdopodobnie w odpowiedzi usłyszymy: "dobrze, ale jaki?". Ups...
Kosmetyk ten możemy dzielić ze względu na:
  • konsystencję, czy też bardziej "stan skupienia" - tu mam problem z dobraniem właściwego określenia;
  • wykończenie;
  • krycie.
Teraz pokrótce postaram się omówić każdy z powyższych punktów.

Konsystencja.
Generalnie pudry występują w czterech formach:
  1. Prasowany -  chyba najbardziej popularny. Bardzo często pakowany w eleganckie pudełeczka z lusterkiem i miejscem na puszek, pozwala na dokonanie szybkich poprawek makijażu "w terenie". Ten typ każda kobieta sprawia sobie co najmniej raz w życiu.
  2.  Wypiekany - niby to samo, co prasowany, ale jednak nie. Technologia produkcji jest inna, co pozwala na dodanie składników pielęgnujących, których nie znajdziemy w produkcie prasowanym.
  3. Kuleczki - rzadko spotykana forma, ale ma swoich wiernych fanów. Raczej prasowane niż wypiekane, pozwalają na pewną kontrolę w zakresie uzyskiwanego koloru. Najczęściej w pudełeczku wymieszane są trzy lub cztery odcienie kulek, więc w razie potrzeby można coś przesegregować - przynajmniej taka jest teoria.
  4. Sypki - zmielony drobniej lub grubiej. Daje na pewno największe możliwości w tworzeniu warstw, stopniowaniu krycia, robieniu tak zwanego "bakingu". Jest najlepszy do wykańczania i utrwalania makijażu, choć jego stosowanie wiąże się czasem z koniecznością posprzątania toaletki i siebie.

Wykończenie.
Mamy generalnie trzy rodzaje wykończenia możliwe do uzyskania:
  1. Matowe - najbardziej popularne. Puder jako kosmetyk powstał do matowienia twarzy. Sięgają po niego posiadaczki cer tłustych, sprawdza się on również przy zdjęciach z fleszem, czy nagrywaniu filmów. Jednak kiepskiej jakości lub źle dobrany potrafi dodać lat.
  2. Satynowe - bardziej naturalne od matowego. Stosowany kiedy mat jest niewskazany, ale rozświetlenie też nie. Generalnie muszą z nim uważać osoby ze skłonnością do przetłuszczającej się cery, dla pozostałych jest naprawdę niezłym wyborem.
  3. Rozświetlające - doskonałe dla cer suchych, zmęczonych. Wspaniałe do utrwalania korektora pod oczami. Świetliste wykończenie ożywia i odmładza, ale unikajmy go w miejscach, gdzie nasza skóra ma tendencje do naturalnego świecenia się - efekt będzie mało ciekawy.
Krycie.
Tutaj mamy pełną skalę. Od transparentnych, przez CC i lekko-, czy średniokryjące, po naprawdę mocny efekt koloru na twarzy. Warto zauważyć, że sam kolor produktu nie zawsze musi być wyznacznikiem tego, co wyjdzie na twarzy - bananowy puder w Wibo jest rozświetlający, ale na twarzy nie daje żółtego koloru. Tak samo pudry typu CC - najczęściej mają postać mozaiki lub kuleczek w różnych kolorach, ale są prawie transparentne. Inaczej jest z kosmetykami kryjącymi - tutaj kolor produktu przeniesie się na naszą buzię.

UWAGA: Jeśli chcemy robić zdjęcia z fleszem, nigdy nie utrwalajmy korektora pod oczami pudrem zawierającym krzemionkę (silica) w składzie. Skóra pod oczami nie wydziela sebum, więc na zdjęciach wyjdą w tych miejscach białe "podkówki". Dotyczy to wszystkich skór, również tych łojotokowych. 

Cóż, skoro z gąszczu produktów udało nam się coś wybrać, trzeba to teraz czymś nałożyć. I tak, mamy do wyboru trzy możliwości:
  • pędzel;
  • puszek;
  • gąbeczkę typu beautyblender.
 
Każde z tych narzędzi ma swoją specyfikę i możliwości. Ale ma też ograniczenia.
Pędzle.
Najczęściej są duże, na długich trzonkach. Powinny być miękkie i puchate, by pokryć od razu sporą część twarzy. Bywają ułożone w kulkę lub nieco spłaszczone. Posiadaczki tłustych cer chętnie też sięgną po te bardziej płasko ścięte dla uzyskania bardziej matowego efektu.
Można nimi nakładać każdy rodzaj pudru, precyzyjnie dozując ilość kosmetyku. Mogą też służyć do pozamiatania twarzy przed utrwaleniem makijażu.
Ale oprócz dużego puchacza warto też mieć specjalny mały pędzel, taki jak do rozcierania cieni. Można nałożyć nim puder pod oczy grubszą warstwą lub dokonać naprawy ewentualnej "awarii".

Puszek.
Kawałek gąbki obszyty mniej lub bardziej włochatym materiałem. Do niedawna był dodawany obowiązkowo do każdego pudru, ostatnio producenci przestali tak hojnie nas nimi obdarzać. Zwłaszcza, że te naprawdę dobre i tak trzeba osobno kupić, a wcale nie kosztują mało. Puszki mają swoje zwolenniczki i przeciwniczki. Osobiście nigdy ich nie lubiłam, więc nie używam.

Gąbka.
Hit ostatnich lat - zwilżona gąbeczka w kształcie kropli lub bałwanka.
Służy do bakingu - wklepywania grubej warstwy pudru, najczęściej sypkiego, pod oczy lub kości policzkowe celem lepszego utrwalenia makijażu w tych miejscach. Oczywiście, baking można stosować na całej twarzy - jest to kwestią gustu i potrzeb.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że temat został ledwie dotknięty. Mam nadzieję, że uda się go rozwinąć w przyszłości. Zachęcam też do komentowania i dyskusji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...