Druga niedziela adwentu. Równe dwa tygodnie do Wigilii. Kiedy to minęło?
Czy Wy tez macie wrażenie, że grudniowe dni są o połowę krótsze od pozostałych? Jakby naprawdę czas biegł szybciej, bo przecież ilość godzin z naturalnym oświetleniem obecnie nie ma już żadnego wpływu na naszą aktywność. Przynajmniej teoretycznie.
Jednak w grudniu w ciągu tego samego czasu udaje się załatwić połowę tego, co w pozostałych miesiącach roku. Nie umiem wyjaśnić dlaczego tak się dzieje. Dlaczego codzienne zakupy spożywcze zajmują dwa razy tyle czasu, czemu wszędzie są korki nawet w niedzielę i czemu w pracy jest wieczny armagedon. Pewnie to ta osławiona magia świąt.
Wczorajsze imieniny wypadły fajnie. Tort bardzo smakował i był przepiękny. Jako swój udział liczę tylko nalewkę różaną użytą jako składnik płynu do nasączenia biszkoptu. Reszta to dzieło mojego partnera.
Trzy piętra białego i ciemnego biszkoptu ułożonego naprzemiennie przełożone gruszką z puszki i kremem na bitej śmietanie. Ozdoby z tego samego kremu zabarwionego na różowo, borówek i odrobiny posypki czekoladowej. Wyszło prześlicznie i przepysznie. Najlepszą pochwałą jest to, że prawie nic z niego nie zostało. A podany był po naprawdę sutym obiedzie z przystawkami.
Dziś w planie mam sprzątanie szafek łazienkowych. To powinna być w miarę szybka robota, na trzy godziny, nie więcej. Więcej zajmie wyciągnięcie wszystkiego i ułożenie na powrót niż samo mycie mebli. Ale od czasu do czasu zrobić to trzeba.
Do kuchennych szafek jakoś nie mogę się zabrać. Zrobiłam tę jedną i tyle. A przynajmniej szafka pod zlewem, spożywcza i ta z garnkami już naprawdę wymagają umycia i posprzątania. Te z talerzami i szkłem jakoś się jeszcze broną, ale trzy wymienione w poprzednim zdaniu wołają o pomstę do nieba. Jednak dziś się za nie nie wezmę. Nie mam weny. Może jakoś w tygodniu się uda.
Pamiętacie jak w zeszłym roku i dwa lata temu każdy wieczór to była inna maseczka na twarzy? W tym roku tak mi się nie udaje. Wczoraj wieczorem jednak postanowiłam wrócić do tego chlubnego zwyczaju i użyłam peelingu z Ziaji, a po nim oczyszczającej maseczki peel-off z aktywnym węglem od Isany. To tak dla oczyszczenia skóry po dniu w makijażu. Dziś natomiast użyję maseczki z kolagenem od Bielendy. Takiej z jednorazowej saszetki. Może mnie troszkę odmłodzi.
W kalendarzu adwentowym dziś Feedskin serum nawilżające. Jest to produkt zawierający betulinę, który zapewniać odpowiedni poziom nawilżenia. Cieszę się, bo zimą lubię sobie coś takiego nałożyć pod krem na noc, a niczego takiego sobie nie kupiłam na ten sezon. Swoją drogą serum o pojemności 30 ml można w zasadzie uznać za pełnowymiarowy produkt, więc tym bardziej na plus.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz