Dziś mam home office. Co oznacza, że mogłam chwilę dłużej pospać. I z pewnością będę wcześniej w domu. Może dzięki temu uda mi się coś zrobić. Zobaczymy.
Swoją drogą, otwieram ten kalendarz adwentowy z Sylveco i powoli dochodzę do wniosku, że tegoroczny jest lepszy od poprzedniego. Ma bardziej różnorodne produkty, a sposób ich zapakowania i rozmiar powoduje, że część z automatu zostaje odłożona jako podróżna. A z drugiej strony można otworzyć każdy i w rozsądnym czasie zużyć.
Pod tym względem jest chyba leszy od zeszłorocznego. W tamtym Były w zasadzie tylko balsamy, olejki i peelingi do ciała. Trafiły się też ze dwa produkty do rąk. W pewnym momencie okazało się, że miałam 20 otwartych słoiczków, które zużywałam trochę na siłę. Teraz mogę lepiej wykorzystać posiadane produkty. I o ile zeszłoroczna forma podania była może ciekawsza, to ta jest wygodniejsza. Poza tym jednakowy wymiar tubek - 30ml - sprawia, że część kosmetyków można uznać za pełnowymiarowe. A kawowe serum pod oczy (swoją drogą bardzo przyjemne i świetnie nadające się pod makijaż) to w zasadzie nawet podwójna porcja.
Zatem nie żałuję zakupu. W przyszłym roku tez postaram się kupić kalendarz od Sylveco. Może będzie równie dobry.
A na dziś w kalendarzy Vianek żel pod prysznic energetyzujący. Cieszę się, bo właśnie skończył mi się płyn do kąpieli. Zatem dziś wieczorem na pewno go otworzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz