Blogmas 18/23

 

Poniedziałek. Ostatni przed świętami.

Ciekawe co się wydarzy. Bo że coś, to gwarantowane.

Mój tato już ma zamówione dwie roboty. My z partnerem jesteśmy przeziębieni. Jeszcze na moją mamę nic nie spadło, ale poczekajmy. Dzień się jeszcze nie skończył.

Dobrze, że mam home office na dziś. Może między pracą a korepetycjami uda mi się ogarnąć balkon. Bo to już ostatni dzwonek. Światełka nie powieszą się na nieuprzątniętej kracie i balustradzie. A oświetlenie balkonu musi być. 

Muszę też dokładnie sprawdzić ile mam mąki i cukru w domu - wydaje mi się, że mam zapas, ale nie jestem pewna czy wystarczający. Wprawdzie najwięcej potrzebnych będzie jajek, wiadomo jednak, że pozostałe produkty też lepiej mieć w zapasie. Jeść nie wołają.
Natomiast potrafią się skończyć z najmniej oczekiwanym momencie.

Wiem, powinnam to była ogarnąć w minionym tygodniu. Ale nie udało się. Podobnie jak wiele innych spraw z listy zadań. Nawet woreczki na prezenty nie są jeszcze uszyte. Dlatego muszę się tym zająć w najbliższych dniach.

I muszę się wykurować. Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień w domu pomoże. Wczoraj nie poszłam na jedno śpiewanie ani na trening - nie dałam fizycznie rady. Strasznie żałuję, ale trudno. Musiałam poleżeć w łóżku, bo nie byłam w stanie nawet myśleć. Po południu zrobiło mi się lepiej, choć też nie do końca. Dlatego odpuściłam wszelką nadprogramową aktywność fizyczną. Wieczorem mam trening personalny i muszę być na tyle silna żeby go przeżyć.

W kalendarzu adwentowym na dziś SYLVECO WOW emulsja do mycia twarzy. Na razie powędruje do szafki, bo jeden taki mały żel mam już otwarty oprócz dużego, który się powoli kończy. Trzeciego produktu nie chcę zaczynać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...