Sobota. Dla mnie kolejny dzień, w którym prace raczej nie posuną się naprzód.
Rano mam trening personalny. Ostatnio po takim czymś wróciłam do łóżka i spałam jeszcze godzinę. A po południu idę do babci na imieniny. Oznacza to, że jak odpocznę to będę mogła się tylko wykąpać, ubrać i pomalować. Potem pójdę i pomogę w ustawianiu stołu i innych tego typu sprawach. Wrócę wieczorem.
W ramach prac przedświątecznych udało mi się umyć wczoraj drzwi i futryny w mieszkaniu. I tak nieźle, biorąc pod uwagę mój plan dnia. Za to nie poszłam na trening. Uznałam, że do rana nie zdążę się zregenerować. Poza tym musi być czasem dzień odpoczynku, bo i tak się zamęczam według mojego trenera. Trzy treningi siłowe i trzy cardio w tygodniu to podobno za dużo. Nie wiem, mi się podoba.
Pamiętacie jak wspomniałam o katastrofie?
Mnie osobiście jeszcze żadna nie dotknęła ale moich rodziców już tak. Wyłączyli im gaz w kamienicy. Nie mają ani ciepłej wody ani ogrzewania. Do odwołania.
Dobrze, że na działce była mała dwupalnikowa kuchenka elektryczna, to tato przywiózł. Tato chyba dokupił grzejnik, więc sobie poradzą. Tylko mama wszystko, co miała zamiar zrobić u babci piekła u siebie w piekarniku i dziś tylko odgrzeje. W ten sposób pół mieszkania nagrzali za pomocą wychładzania piekarnika. Dobrze, że ogólnie oboje są zimnolubni i siedemnaście stopni w mieszkaniu przez kilka dni nie stanowi dla nich większego problemu. A co do kąpieli - w mieszkaniu obok nich mieszka druga moja babcia i ona ma ciepłą wodę z bojlera i ogrzewanie na prąd. Zawsze mogą skorzystać.
Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, proponuję poświęcenie tego weekendu na generalne porządki. Tak, żeby na przedświąteczny tydzień zostały tylko ostatnie sprzątania, których i tak nie można zrobić wcześniej. Ja spróbuję chociaż część zrobić jutro. Może się uda.
W kalendarzu adwentowym na dziś Vianek szampon wzmacniający. Nie używałam go nigdy, ale nie będę otwierać. Zostawię sobie jako wyjazdowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz