Blogmas 17/23

 

Trzecia niedziela adwentu. A tak naprawdę ostatnia przedświąteczna. Za tydzień Wigilia.

Dla mnie w zasadzie ten dzień nie istnieje. Wstałam i ogarnęłam się.

Po śniadaniu pójdę na pierwsze śpiewanie, wrócę, zjem obiad i pójdę na drugie śpiewanie. Jak wrócę będzie prawie dwudziesta. Przebiorę się i pójdę na trening. Nie za długi, bo rano trzeba wstać do pracy.

Dobrze, że obiad mamy ugotowany i wystarczy tylko odgrzać, to może się coś uda zrobić. Choć bardzo w to wątpię. 

Ale widocznie w tym roku tak już musi być. Może po to, bym mogła docenić te wszystkie lata, w których przygotowania szły i pójdą zgodnie z planem. Bo naprawdę czasem trzeba nam coś odebrać żebyśmy mogli poczuć ile ta rzecz czy sprawa są warte. I widocznie tym razem padło na przedświąteczne przygotowania.

Oczywiście, woreczki na prezenty dalej nie zostały poszyte. Ale obiecałam sobie, że zrobię to najdalej piątku. Tak, żeby w sobotę zrobić ostatnie sprzątanie i mieć już święta.

W kalendarzu adwentowym od Sylveco dziś Vianek kojący balsam do ciała. Wydaje mi się, że w zeszłorocznym też był. Jeszcze nie wiem, czy go otwierać, czy zostawić sobie na urlopowy wyjazd. Muszę się nad tym zastanowić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...