Dwa tygodnie do świąt. Ratunku!
Warto dziś porozmawiać o pewnych płynnych terminach, które bywają... płynne.
Spójrzmy bardzo uważnie w kalendarz, policzmy i zastanówmy się, czy ten termin nie wypadnie akurat prosto w święta. A może tuż przed lub po?
Warto to sprawdzić planując świąteczny strój. Być może cienkie białe spodnie nie okażą się najlepszym wyborem i lepsza będzie gruba czarna spódnica? Zwłaszcza gdy będziemy w gościach i nie będzie szybkiej możliwości opanowania katastrofy.
Pamiętajmy o tym, że grudzień w wielu branżach jest bardzo stresującym miesiącem. Do tego mamy powszechnie miłościwie nam panujące wiadomo co, a jeszcze pogoda zafundowała nam otwarcie sezonu grypowego.
Dodajmy do powyższych fakt, że święta co do zasady są dodatkowym obciążeniem psychicznym i mamy przepis na trzydniowe przesunięcie się terminu. Tylko nie wiadomo w którą stronę. Do przodu, do tyłu - nie bądźmy zdziwione jak w środku wigilijnej wieczerzy przybędzie do nas ten nie do końca spodziewany gość.
Zatem przygotujmy się wcześniej i oczekujmy nieoczekiwanego.
Jeśli termin wypada do trzech dni przed lub po świętach - liczmy się z dodatkowym "gościem". Dostosujmy zatem naszą garderobę i bieliznę do tej sytuacji. Wyjeżdżając zabierzmy wszystko, co może okazać nam się potrzebne - znając życie wtedy się nie okaże.
Wiemy też, jak czas bezpośrednio przed wpływa na nasz nastrój. Przygotujmy się i na to. Zamiast warczeć na najbliższych miejmy pod ręką czekoladę czy inne "poprawiacze nastroju", które zwykłyśmy zażywać w tych dniach. Nie żałujmy sobie. Dodatkowe dwadzieścia deko i tak zginie w "magii świąt", a przynajmniej nie poodgryzamy głów domownikom i nie zepsujemy tego czasu sobie i im.
Zatem policzmy i bądźmy gotowe. Jeśli uda nam się zaobserwować moment owulacji - tym lepiej. Wtedy będziemy spokojnie mogły odliczyć dwa tygodnie i być względnie pewne daty. Dlatego warto zwracać baczniejszą uwagę na sygnały wysyłane przez organizm. A gdyby sprawy miały przyjść kilka dni przed świętami zorganizować sobie tak czas, by mieć dwa luźniejsze dni dla siebie. Bez sprzątania, gotowania i biegania.
Może mało świąteczny temat i teoretycznie oczywisty. A w praktyce wiem, że czasem zapominamy w zabieganiu o najprostszych sprawach. Może dzięki temu wpisowi uda się uniknąć wpadki.
Produkt na dziś: woda różana. Używam jako toniku. Odpowiednia do naprawdę każdego typu cery. Działa kojąco, odmładzająco, nawilża i generalnie skóra ją bardzo lubi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz