Uszyłam wczoraj woreczki.
Jak zwykle - najwięcej czasu kosztowało mnie rozłożenie rzeczy na materiale. Mimo, iż w tym roku miałam spory naddatek i tak starałam się zrobić to jak najoszczędniej. Zawsze tak postępuję. I co roku w związku z tym zostają różne dziwne kawałki bawełny. W tym roku mam tak dużo, że być może uda się w przyszłym nie kupować. Zobaczymy. Wszystko zależy od objętości prezentów.
Kupiłam też różne dobre cukierki. Powrzucam je do worków. W zeszłym roku sprawiły naprawdę sporo przyjemności, więc czemu tego nie powtórzyć?
Generalnie chyba udało mi się zwalczyć choróbsko, ale zobaczymy. Wczoraj leżałam w łóżku pół popołudnia i to dało naprawdę spore efekty. Leki lekami, ale sen i ciepło też mają swój udział w procesie zdrowienia.
Wczoraj znów nałożyłam zieloną maseczkę z ogórkiem i aloesem. A dziś się wybiorę po nowy egzemplarz i po jeszcze jakąś inną. Do glinki jakoś nie mogę się zabrać. Chyba za dużo z tym zabawy.
Produkt na dziś: Kremowy żel pod prysznic o zapachu pierniczków od Avon. Sezonowy zapach, ale niesłodki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz