Poświątecznie.
Głupio mi było iść dziś do pracy. Jakby to był zwykły weekend.
Jedzenia w lodówce też praktycznie nie ma, bo człowiek się uczy żeby nie robić za dużo. Sernik pomału dosycha - trzeba go zjeść. Tylko choinka przypomina, że były święta. I nowe kosmetyki, które wyjęłam spod choinki. Część od razu wykorzystuję, a zestaw od Bielendy czeka na swoją kolej.
Na wagę nie wchodzę, nie ma głupich.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Blogmas 24/25
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Sobota, 20 grudnia. Przeżyłam wizytę w sklepie. A nawet w dwóch. Do teraz nie wiem jakim cudem, ale się udało. Oczywiście, nie udało nam s...
-
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Czwartek, 18 grudnia. Posprzątałam biurko. Praktycznie całe. Nie zajrzałam tylko na półkę z nutami, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jes...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz