Znów otwieram kalendarz adwentowy. A przecież niedawno były wakacje.
Ten grudzień wita nas nieprzyjemnym wiatrem i śniegiem z deszczem. Czyli stosownie. Choć wolałabym śnieg.
Ci, którzy jeszcze nie mają zaplanowanych prezentów - powinni to zrobić do końca tego tygodnia żeby swobodnie zdążyć z zakupami. Podobnie warto zaplanować sobie sprzątanie, dekorowanie domu i przedświąteczne zakupy tak, by jak najmniej zostało na ostatnią chwilę.
Ja natomiast zamierzam ten czas poświęcić przede wszystkim sobie. Zadbaniu o urodę i samopoczucie.
Przede wszystkim od przedwczoraj robię rano małą rozgrzewkę. Takie dwie minutki zanim się ubiorę. Nie schudnę od tego, ani nie nabiorę kondycji, ale może łatwiej będzie ubierać choinkę, zwłaszcza, że mnie czekają de facto trzy?
Ponadto zamierzam zadbać o cerę. Ostatnio zaniedbałam peeling i maseczki - to będzie 24 dni dla twarzy tak, by do świątecznego stołu siąść z ładniejszą buzią niż mam teraz.
I tak dziś wieczorem zamierzam zrobić peeling. Dla wieczorna kąpiel jest właśnie czasem gdy mogę o siebie zadbać i się zrelaksować. Poranek jest szybki i sprawny - muszę zdążyć do pracy, co wobec pogarszającej się pogody zaczyna być nieco bardziej czasochłonne. Niby w mieście aura nie ma wpływu na ruch, ale w słoneczne poranki jakoś płynniej się jeździ.
Zadanie na dziś - wysprzątanie ostatniej szafki kuchennej, jaka jeszcze została niezrobiona.
Produkt dnia - Lirene Peeling drobnoziarnisty z nasionami róży. Już go raz użyłam i bardzo mi się podoba.
Miłego dzionka!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz