Blogmas 4/21

 

 

Wszystkim Barbarom, Bariom, Baśkom i Basieńkom życzę wszystkiego najlepszego. Dużo radości, zdrowia, szczęścia i pomyślności.

Dziś rano się zorientowałam, że nie napisałam o maseczce do włosów, której użyłam przedwczoraj wieczorem. W zasadzie powinnam napisać o dwóch produktach, bo na włosach byłą maska z arganem, a na twarzy testowałam nawilżającą maskę z ogórkiem i aloesem od Fresh Cosmetics. Obydwa produkty wypadły świetnie. Włosy mam ładnie wygładzone i dociążone mimo braku silikonów w składzie. Natomiast będę ją musiała stosować wymiennie z nieco lżejszą odżywką, bo trzy razy w tygodniu byłoby za dużo. Co trzecie mycie będzie zdecydowanie lepiej. Sam produkt ma dość ostry zapach, ale niechemiczny. Konsystencja nie jest bardzo gęsta - taka jak przeciętna odżywka do włosów - zatem dość łatwo się nakłada i wczesuje. Pudełko jest lekkie, nieduże i wygodnie się z niego nabiera. Niestety, wyrzuciłam paragon, więc nie wiem ile kosztowała, ale bardzo droga nie była. Pojemność 20ml.

Maseczka do twarzy pachnie bardzo mocno aloesem i ogórkiem i ma konsystencję zielonego glutka. Takiego jak żel aloesowy. Jest zimna w dotyku, co o tej porze roku nie zawsze bywa przyjemne. Nie wchłonęła mi się jakoś mocno, ale ja nie mam bardzo przesuszonej skóry. Natomiast mam wrażenie, że mimo codziennego stosowania przeze mnie serum nawilżającego z serii GdanSkin od Ziaji, okazała się jednak przydatna. Tak jakby obecnie twarz życzyła sobie jeszcze okazjonalnego "podlania". Ogólnie produkt też wygodnie zapakowany - w plastikowe pudełeczko z wieczkiem, pod którym mamy metalowe zabezpieczenie jak w konserwach. Osobiście uważam to za wygodniejsze i lepsze rozwiązanie niż folie - łatwiej się otwiera, a przy okazji nie zostawia ostrej krawędzi jak tradycyjna puszka z żywnością. Kupiłam wersję mini 50ml za 4,99, ale są też duże opakowania i inne wersje tego produktu. Chyba się skuszę na kolejne, bo tu zostało mi na jakieś dwa użycia. 

Mam cudownego partnera. Wczoraj jak wróciłam do domu zastałam posprzątane biurko. Mogłam zjeść, pójść na próbę i odpocząć po tygodniu pracy. A także spokojnie przygotować się na dzisiejszy obiad u babci. Będzie dwanaście osób, więc musimy być wcześniej i pomóc w robieniu imprezy. Sukienkę wybrałam i naszykowałam już wczoraj. Paznokciom daję odpocząć jeszcze ten tydzień, więc tylko pomalowałam odżywką. Na święta pewnie zrobię tipsy, jak co roku.

Zastosowałam dziś maseczkę w płachcie żeby buzia lepiej wyglądała. Pomaluję się spokojnie i uczeszę. Większość jedzenia przygotowały mama z babcią już wczoraj. Do nas należy surówka, ustawienie stołu i krzeseł. Ogarnięcie porcelany to moja wyłączna działka. Ciocia przyniesie ciasto. Kwintesencja spotkania w gronie rodziny.

Będę po nim odpoczywać całą niedzielę, ale cieszę się, że jeszcze mogę w czymś takim uczestniczyć. Oby jak najdłużej mimo wszystkich niedogodności z tym związanych.

Generalnie ten weekend jest dobry na ustalenie strojów na święta. Przy wyborze ubrań weźmy pod uwagę trzy czynniki. 

Primo - czy dobrze wyglądamy w danej rzeczy. Zostało dwadzieścia dni do wigilii, w czasie których większość z nas raczej nie schudnie, zatem wybierzmy to, w czym dobrze wyglądamy teraz i pozbądźmy się złudzeń, że uda nam się wcisnąć w sukienkę, która dwa lata temu w niewytłumaczalny sposób się skurczyła.

Secundo - czy nasz strój nie będzie zbyt ciepły lub zbyt lekki jak na spodziewane warunki temperaturowe. Zazwyczaj idziemy w znane sobie miejsca, więc dobierzmy ubranie tak, by czuć się komfortowo przez cały pobyt.

Tertio - czy w danej rzeczy będziemy w stanie pomóc w kuchni. Niestety (oczywiście tylko ze względu na wygodnictwo), świąteczne spotkania to raczej nie wyjścia do restauracji, gdzie nam przyniosą, wyniosą i posprzątają. Trzeba będzie samemu postać przy garach, podawać, zbierać, wyciągać z piekarnika, a także zmywać. Warto zatem ubrać się tak, by można było swobodnie to wszystko zrobić ne martwiąc się o biały, szeroki rękaw upaprany barszczem i obcasy wchodzące w czaszkę.

Oczywiście - większość z nas doskonale wie, jaki przebieg będą miały świąteczne dni i zna obowiązki z nimi związane. Warto natomiast przymierzyć strój i buty wcześniej. Sprawdzić, czy wszystko z naszym ubraniem jest w porządku - może urwał się jakiś guzik? Albo fleki trzeba wymienić? Wigilia przypada w piątek, więc niecałe trzy tygodnie to akurat tyle ile trzeba by w razie czego spokojnie coś kupić lub naprawić. Albo mieć poczucie komfortu, że wszystko jest tak jak ma być.

Produkt dnia, a w zasadzie całego sezonu zimowego to Odżywcza maska do dłoni i stóp z parafiną z serii Planet Spa od Avonu. Częściej kojarzona jako maska z masłem shea. Jest to genialny produkt, którego używam od kilku lat w sezonie "kaloryferowym", kiedy moje dłonie niemal pękają z przesuszenia. Stosuję ją na noc, nakładając średnio grubą warstwę i w ten sposób do następnego wieczora mogę spokojnie poprzestać na zwyczajnym kremie do rąk po każdym myciu. Można nakładać cienką warstwę, albo bardzo grubą pod bawełniane rękawiczki. Na tubce napisane jest, że trzeba zmywać, ale u mnie zawsze wchłania się do końca. W sumie nie wiem, czemu ne pisałam o niej w żadnych ulubieńcach, bo powinnam. To taki hit wszechczasów, którego nie ma prawa nie być w mojej łazience. Kupowany "na zakładkę".

Miłej soboty wszystkim.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...