Połowa miesiąca już jutro, a na blogu nie ma jeszcze recenzji kosmetyku. Straszne. Zatem już umieszczam.
Na początku lutego poszłam do drogerii z zamiarem kupienia pomady do brwi, najlepiej z Wibo. Zamiast do Rossmanna, w którym była straszna kolejka weszłam jednak do sklepu po przeciwnej stronie ulicy. Też dużej, dobrze zaopatrzonej drogerii "Lila i Róż". A tam wpadła mi w oko szafa Pierre Rene. Ostatni raz produktów tej firmy używałam jeszcze w szkole, kiedy kupowałam je w małych kioskach za kieszonkowe, więc praktycznie zapomniałam o istnieniu marki. Jednak jakiś czas temu kilka znanych youtuberek polecało ich kosmetyki, więc stwierdziłam, że dam producentowi szansę. I tak zamiast pomady kupiłam kredkę Brow Liner.
Kredka ma formę tradycyjną, do temperowania. Osobiście preferuję ten typ, gdyż można ją w razie potrzeby zaostrzyć jak ołówek i narysować bardzo precyzyjne kreski. Drewienko jest pokryte czarnym lakierem o satynowym wykończeniu. Wszystkie napisy są białe.
Na obydwu końcach znajdują się czarne plastikowe zatyczki. Jedna z nich chroni kosmetyk, a druga solidną spiralkę, którą można zdjąć nadmiar produktu czy przeczesać brwi. Szczególnie w przypadku wyjazdu nie trzeba zabierać dodatkowego narzędzia, co zawsze jest plusem.
Sam kosmetyk jest zupełnie niewoskowy. Dla jednych jest to wadą, dla mnie osobiście nie. Rozprowadza się łatwo, ładnie daje się budować, choć trzeba się przyłożyć żeby zrobić sobie nim krzywdę. W moim wypadku oznacza to, że mogę szybko się pomalować i nie wyjdą mi brwi Breżniewa. Generalnie kredka jest dosyć twarda, ale to raczej powoduje że się nie rozmazuje niż to, że jest nieprzyjemna w aplikacji. Jest trwała, utrzymuje się cały dzień, aczkolwiek nie ma problemu z jej zmywaniem.
Osobiście kupiłam ją w kolorze brunette, który da się doprowadzić do czarnego, ale raczej tworzy bardziej antracytowy efekt. Widziałam też w sklepie wersję dla blondynek, więc jest możliwość wyboru.
Kredka jest ważna 18 miesięcy od otwarcia i kosztowała 15,99 za 1,19g. Czy to drogo, czy tanio - pozostawiam każdemu do indywidualnej oceny.
Podsumowując - kosmetyk naprawdę wysokiej jakości. Całkowicie spełnia moje oczekiwania. Wielki plus za spiralkę. Ogólnie - polecam i prawdopodobnie trafi do ulubieńców.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Blogmas 24/25
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Sobota, 20 grudnia. Przeżyłam wizytę w sklepie. A nawet w dwóch. Do teraz nie wiem jakim cudem, ale się udało. Oczywiście, nie udało nam s...
-
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Czwartek, 18 grudnia. Posprzątałam biurko. Praktycznie całe. Nie zajrzałam tylko na półkę z nutami, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jes...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz