Luty minął nie wiadomo kiedy. Dwa miesiące roku za nami. A jeszcze niedawno było lato i upał...
Skoro dziś pierwszy dzień marca, pora na ulubieńców poprzedniego miesiąca.
Zgodnie z założeniami serii wybrałam trzy kosmetyki, których używałam najchętniej w ciągu minionych czterech tygodni. Dwa z nich mam od dawna, jeden pojawił się u mnie dopiero w styczniu i od razu podbił moje serce.
Zacznę może od produktu, który jest w mojej kolekcji najdłużej, a jednocześnie był najtańszy z trzech. Jest nim baza pod cienie z serii mark z Avonu.
Używam jej od jesieni ubiegłego roku i jestem naprawdę zadowolona. Ma przyjemną konsystencję, gęstą i kremową, ładnie rozprowadza się na powiekach. Cienie kleją się jak złoto, niezależnie od marki. A potem trzymają się dopóki ich nie zmyję. Rekordem było 16 godzin, gdzie bez bazy już po 2- 3 godzinach mogę malować oczy od nowa.
Kolejną zaletą jest kolor, który powinien pasować wszystkim. Neutralny beż ładnie wyrównuje koloryt powieki dając delikatne krycie.
Za 5 gram kosmetyku zapłaciłam około 13 złotych, ale cena waha się w zależności od promocji w poszczególnych katalogach. Warto więc czasem poczekać. Za takie pieniądze nie będę się nawet czepiała słoiczka, choć mogłaby być tubka.
Skoro zdecydowałam się na kolejność chronologiczną, to pora na kredkę z Sephora Collection. Najdroższa rzecz w dzisiejszym zestawieniu - kosztowała 29 złotych - jest ze mną od listopada. I zostanie raczej długo o ile nie zdarzy się jakaś katastrofa.
Jest to tradycyjna kredka do temperowania w kolorze cielistym. Używam jej do rozjaśniania dolnej linii wodnej, choć kolor ma taki, że mogłabym też rozjaśniać nią miejsce pod łukiem brwiowym lub użyć punktowo jako korektora. Przynajmniej zimą. Latem, gdy się trochę opalę może okazać się za jasna.
Choć nie jest to najtańszy tego typu produkt, to mogę go zdecydowanie polecić ze względu na konsystencję i krycie. Kredka nie jest z twarda ani zbyt żelowa. Do linii wodnej jest w sam raz - dobrze się rozprowadza, ale nie maże. Można nią stworzyć zwartą kreskę już za jednym pociągnięciem.
Być może 29 złotych za beżową kredkę to dużo, ale biorąc pod uwagę ilość i jakość - warto było wydać te pieniądze.
Trzeci z opisywanych dziś kosmetyków to produkt w zasadzie kultowy. Puder bananowy z Wibo. Polecany, opisywany i zachwalany jak Internet długi i szeroki.
Polowałam na niego dość długo, ale nie chciałam kupować bez obejrzenia. I w końcu w styczniu trafiłam na niego w Rossmannie. Był, pomacałam, spodobał mi się i trafił do koszyka. A teraz w zasadzie co rano ląduje pod oczami. Odkąd go kupiłam nie używam niczego innego do utrwalania korektora.
Jest lekki, drobno zmielony i ładnie rozświetla skórę, ale bez mocnego blasku. W zasadzie nie daje koloru (w przeciwieństwie do droższych i lepiej znanych odpowiedników), choć na opakowaniu napisane jest "półtransparentny". Tylko nie wiem, gdzie to pół się schowało, bo ja go osobiście nie widzę.
Puder ładnie się utrzymuje, nie zbiera się w załamaniach skóry i nie ciastkuje. Pachnie słodkimi bananami, ale tak delikatnie. I co najważniejsze - nie zawiera krzemionki, więc nadaje się pod oczy przy robieniu zdjęć!
Za 16 złotych - nie mam zastrzeżeń.
Lista skończona, za miesiąc następna. Jeśli chcecie poznać ulubieńców stycznia, zapraszam tutaj. A w komentarzach wypisujcie wasze ulubione kosmetyki - hitami warto się dzielić.
Ulubieńcy kosmetyczni - luty 2018
Etykiety:
Avon,
baza,
baza pod cienie,
kredka,
kredka do oczu,
make-up,
makeup,
makijaż,
mark,
puder,
puder bananowy,
puder sypki,
rossmann,
Sephora,
Sephora Collection,
ulubieńcy,
Wibo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Blogmas 24/25
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Sobota, 20 grudnia. Przeżyłam wizytę w sklepie. A nawet w dwóch. Do teraz nie wiem jakim cudem, ale się udało. Oczywiście, nie udało nam s...
-
Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...
-
Czwartek, 18 grudnia. Posprzątałam biurko. Praktycznie całe. Nie zajrzałam tylko na półkę z nutami, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jes...









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz