Blogmas 13/25

 

Sobota, 13 grudnia.

 Dla wielu osób jest to niezwykle ważna data. Dla mnie osobiście nie, choć moi rodzice chyba mają trochę wspomnień związanych z tym dniem.

Nie będę się wypowiadać, bo uważam, że za mało czasu minęło byśmy mogli obiektywnie oceniać decyzje ówczesnej władzy. Niech się wypowiedzą historycy za jakieś dwa wieki. Jeszcze dwa wieki i historycy będą znacznie bardziej obiektywni.

Mnie dzisiejsza sobota minęła śpiewająco. Dosłownie.

Wstałam o zdecydowanie niechrześcijańskiej godzinie i poszłam na roraty. Pierwszy raz od kilku lat. Ale umówiliśmy się ze scholą i księdzem że je dziś zaśpiewamy, więc nie miałam wyjścia.

Wracając wstąpiłam po coś dobrego na śniadanie, więc kupiłam parówki i 40 jajek. Była promocja, a ja potrzebuję do sernika i kremu. A jeszcze tort i ciasto dyniowe to co najmniej kolejne 20 pójdzie. W przyszłym tygodniu niewątpliwie dobiorę, ale dziś po prostu miałam małą torbę, więc nie brałam za dużo. Poza tym byłam głodna i zmarznięta. I niewyspana. Zatem proszę o wybaczenie.

Po południu pojechałam do Trzebnicy na drugie śpiewanie. I tak zeszło do osiemnastej. Wtedy zjadłam obiad. A może to już kolacja? Nieważne. Najadłam się i tyle.

Swoją drogą chyba wraca do nas zima w najpaskudniejszym wydaniu.

Jest takie +/-0 i potworna wilgoć. I paskudna mgła. Zdecydowanie wolałabym śnieg i mróz niż to, co mamy teraz. Jest zimno, mokro i nieprzyjemnie. Aż się boję, co będzie jutro.

Bo jutro też śpiewam. Też dwa razy. Raz rano na mszy, a wieczorem nieszpory i mszę. To tak jakbym miała mało do roboty. 

Ale wbrew pozorom dzisiejszy dzień nie jest taki stracony dla listy prac przedświątecznych. Udało mi się uporządkować regał w sypialni i znalazłam na nim nuty, o których zapomniałam że są. Cieszę się zarówno z rezultatu sprzątania, jak i znaleziska.

Jak zwykle jestem też zmuszona do wystawienia laurki mężowi. Wróciłam i nie zastałam rzeczy przygotowanych do wyniesienia do piwnicy. Nie wiem, co z nimi zrobił, ale biorąc pod uwagę, że całość przedmiotów należy do niego, to nie zamierzam sprawdzać rezultatu. W domu ich nie ma i to najważniejsze. 

Zatem  stan prac na dziś 34/84. A przynajmniej tak wynika z moich zapisków. 

W kalendarzu adwentowym świeczka o zapachu bursztynu i drzewa sandałowego. Oczywiście, zostaje na później. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...