Blogmas 19/25

 

Piątek, 19 grudnia.

Mam urlop. Aż  nie wierzę że to piszę. Po raz pierwszy od czasów studenckich mam wolne między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Dotąd nigdy nie miałam takiej możliwości. Zawsze w albo w firmie było coś, albo obowiązywała zasada, że w grudniu żadnych urlopów. A teraz mam wolne. Chętnie odpocznę. Zwłaszcza, że zaczyna się dla mnie przedświąteczne wariactwo. A jestem naprawdę zmęczona.

Muszę zrobić to, przed czym wszystkich ostrzegałam. Jadę na świąteczne zakupy. Jutro. W ostatnią sobotę przed Wigilią. Masakra. Ale naprawdę inaczej się nie da. Jak przeżyję to dam Wam znać. Na razie łudzę się, że wiele osób tak robi i żyję, więc czemu mam być wyjątkiem?

Dziś mój mąż kochany umył żyrandole. Jest to zadanie przekraczające moje możliwości przede wszystkim ze względu na wzrost. Poza tym... może lepiej nie dawać mi delikatnych przedmiotów do rąk? A tak on to ładnie porozkręcał, klosze wstawił do zmywarki i od razu w domu zrobiło się jaśniej.

 Ja dziś nie zrobiłam niczego poza ustaleniem z mamą kilku spraw. Wszystko czeka już na nadchodzące cztery dni. Musze zrobić zakupy, upiec ciasta i zrobić uszka. A potem ubrać choinkę. I ogarnąć dom. Uda się. Zawsze się udaje, więc czemu ten rok miałby być wyjątkowy?

Stan zadań 43/84.

A w kalendarzu na dziś świeczka o zapachu dzikiej orchidei. Jedną taką zużyłam, reszta czeka na wiosnę.

Wybaczcie tak krótki wpis, ale jestem dziś naprawdę padnięta. Trzymajcie za mnie kciuki jutro w sklepach. Oby udało mi się nikogo nie zabić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...