21 grudnia. Czwarta niedziela adwentu.
Dwa dni do świąt a ja jestem w proszku. Niemal dosłownym.
Choinka świeci, tato dostał ryby i chyba je nawet ogarnął, ale poza tym to w domu u mnie jakaś masakra. Mam nadzieję, że uda się to wszystko jakoś ogarnąć, bo na razie jest gorzej niż było, gdyż do ogólnego bałaganu doszedł jeszcze syf po ustawianiu choinki i pudła z bombkami porozstawiane po całym domu.
Na razie światełka świecą na drzewku i oknie w salonie. Teraz muszę wziąć się za wieszanie bombek i chyba będę walczyć dziś do zwycięstwa. Bo choinka musi być ubrana i posprzątane po niej zanim przystąpię do innych czynności.
A zostały mi dwa serniki do upieczenia i ciasto dyniowe, uszka oraz kutia. I tort na moje urodziny. I krem. Ale te dwie rzeczy dopiero w samą wigilię, choć wszystkie bakalie namoczę wcześniej w rumie.
Generalnie i tak się ciesze z osiągnięć dzisiejszego dnia. Okazuje się, że jak się wszystko dobrze zaplanuje, to wiele rzeczy da się sprawnie pozałatwiać.
Byłam umówiona po karpie z panem, od którego zawsze je kupujemy na ósmą rano, więc z tatą umówiliśmy się wcześniej, że zapakujemy bombki z piwnicy i wracając z rybami przywieziemy je do nas. Jeszcze potem przynieśliśmy choinkę z garażu, a ja z kolei pomogłam wnieść ryby tacie po schodach. Bo trochę ich jednak wyszło. I w sumie o dziesiątej siadaliśmy do śniadania, a choinka leżała w pokoju.
Potem poszłam na ostatnie śpiewanie w tym roku.
Jak wróciłam, to choinka już stała i właśnie dostawała swój pierwszy komplet światełek. I wtedy ucieszyłam się, że dzisiejszy obiad mamy gotowy - wystarczyło tylko podgrzać. Nakarmiłam zatem siebie i męża, a potem on wziął się za dalsze oświecanie drzewka. Ja natomiast poszłam ze śmieciami i zajęłam się pakowaniem prezentów.
W tym roku nie szyłam woreczków tylko wzięłam z recyklingu. Trudno, ale czasem tak wychodzi. Moja mama i tak chciała mi oddać wszystkie z lat poprzednich, ale ją namawiam żeby na razie zastanowiła się nad ich ponownym wykorzystaniem. Można znaleźć dla nich całą masę zastosowań - od przechowywania suchych produktów spożywczych do zapakowania komuś prezentu.
Aktualnie drzewko świeci, prezenty spakowane a ja z czystym sumieniem mogę się wziąć za wieszanie bombek.
Sprzątać będę jak porobię wszystko inne. Może zdążę w dwie doby.
A w kalendarzu świeczka o zapachu cynamonu. I super.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz