Sobota, 6 grudnia. Wspomnienie świętego Mikołaja, biskupa Myry. Jak co roku - legendy brak. Ale kiedyś wreszcie ją tu umieszczę.
Dziś mieliśmy pracowity dzień. Choć nie udało nam się umyć wszystkich okien to i tak jestem zadowolona z postępów.
Po pierwsze udało mi się trochę dłużej pospać. Potrzebowałam tego. I spokojnego śniadania z odrobiną relaksu. Zwłaszcza, że następną sobotę zacznę o niechrześcijańskiej godzinie żeby zaśpiewać roraty.
Generalnie mam sporo śpiewania w tym adwencie, stąd dziś chciałam zrobić możliwie dużo. Ale okna, firanki i parapety skreślę z listy jak będą wszystkie gotowe, czyli pewnie jutro.
Dziś za to udało mi się umyć balkon i definitywnie przygotować go do zimy. Mam nadzieję, że jutro uda się mi go udekorować za pomocą męża. Sam się zadeklarował, bo ja jestem za niska. Zresztą okna dzisiaj też mył on. A także ściągał i wieszał firanki. Prała, oczywiście, pralka.
Ja w tym czasie myłam szafki kuchenne. Udało mi się ogarnąć tę z garnkami, co poszło niezwykle szybko, oraz tę, w której przechowujemy żywność. Tam był dramat. Po pierwsze - dawno nie była sprzątana, więc zrobił się spory bałagan. A po drugie - jakiś czas temu wysypał się mak z pudełka, czego nie było widać. Na szczęście nie wszystek, bo byłoby mi szkoda. A że stal głęboko między innymi rzeczami po które się rzadko sięga, to zobaczyłam to dopiero jak zaczęłam wyjmować wszystko z półkami włącznie. To tak jakby robaczków w pudełku z wiórkami kokosowymi było mało. Na szczęście były tylko tam.
Na koniec sprzątnęłam też taką szybką szafkę z deskami i pudełkami. Sama przyjemność, bo nawet za bardzo układać tam nie było czego. Kwadrans roboty, ale też trzeba było zajrzeć.
Stan na dziś: 16/84. Okien, firanek i parapetów nie liczę.
Odnośnie kalendarza ze świeczkami - wypaliłam tę o zapachu świerka i szałwii. Bardzo długo się paliła. Na pewno dłużej niż takie zwykłe tealighty. Nie wiem, czy dom jakoś szczególnie później pachniał, ale domyślam się że przez jakiś moment tak.
A dziś w kalendarzu zapach o nazwie "Winter night stars" . Raczej świeży, cytrusowy, ale z cieplejszą nutą pod spodem. Na pewno jest róża i coś, czego nie umiem określić. Podoba mi się, choć nie jest taki typowo "gwiazdkowy", więc jest szansa że tę świeczkę wypalę wcześniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz