Blogmas 17/25

 

Środa, 17 grudnia.

Za tydzień o tej porze będę szła na pasterkę, bo u nas jest na 22:00. Nie rozumiem dlaczego, ale przynajmniej się wcześniej położę.

Zaczyna dopadać mnie przedświąteczny stres.

I to już na poziomie tak wysokim, że zamiast mobilizacji jest niemoc. Wracam z pracy,  jem obiad i siadam z telefonem w ręku zamiast brać się za zaplanowane rzeczy z listy. Oczywiście, wieczorem przychodzi poczucie winy i kac moralny. Bo nie da się zrobić wszystkiego w cztery dni. Myślałam, że w sobotę będę miała wszystko posprzątane i zajmę się lepieniem uszek, ale chyba nic z tego.

Wiem jedno - biurko muszę posprzątać jutro.  Wygląda okropnie, a szafki się nie domykają. Nie może tak zostać, bo stan blatu już dawno przekroczył artystyczny bałagan. Nie jestem pewna, czy znam kulturalne słowo na określenie go, a niekulturalnych używać nie będę. Zatem jutro po pracy - misja biurko. Nieodwołalnie i ostatecznie. Ciekawe jakie nuty się znajdą o których zapomniałam że je mam.

Na szczęście mimo niemocy udało mi się zaliczyć jeden punkcik z listy. Chociaż tyle. A może aż tyle?

Zatem stan na dziś wynosi 40/84. Za mało ale nic na to nie poradzę. Już wiem, że zamrażarki w tym roku nie ruszę. Nie szkodzi.

A w kalendarzu świeca o zapachu wiśni.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...