Blogmas 8/25

 

Poniedziałek, 8 grudnia.

Ktoś wykorzystał wczorajszą niedzielę handlową? 

Ja na szczęście nie musiałam. Ale wolę nie wyobrażać sobie tego, co się działo w sklepach. Podejrzewam istną Sodomę i Gomorę, a także temu podobne.

Rozumiem, że niektórzy nie mieli innego wyjścia i musieli skorzystać akurat z tego dnia. Jestem pewna jednak, że znakomitą większość klientów stanowiły osoby, które mogły pójść do sklepu w tygodniu. I pewnie poszły. Ale w niedzielę też trzeba kontynuować świąteczne zakupy. Bo trzeba kupować na święta. Nieważne co i po co. Nowe kiczowate ozdoby, choć stare kurzą się gdzieś w schowku,  chińskie bombki i jedzenie na zapas.

To ostatnie ma nawet trochę sensu. Sama zamierzam w tym tygodniu usiąść i obliczyć ile czego potrzebuję z mąki, jajek i masła. I sukcesywnie kupować trwałe produkty.

Oczywiście ser i śmietanę nabywać będę na ostatnią chwilę żeby były świeże. Ale kaczka na drugie święto już wpadła do zamrażarki.

Generalnie po minionym weekendzie mieliśmy dziś trochę dość. Poza tym nie miałam czasu na robienie czasochłonnych rzeczy. Ale twardo trzymam się zasady, żeby chociaż jeden punkt każdego dnia został zrealizowany. I tak przypadkiem wyszły dwa - po jednym na osobę.

Oczywiście, lodówka dalej nieumyta. Za to karpie zamówione u stałego dostawcy.

Stan robót: 25/84. 

Natomiast kalendarz przyniósł świeczkę o zapachu ciasteczek. Fajna, nieprzesłodzona. Zostaje na święta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...