Piątek, 5 grudnia.
Nareszcie. Jutro sobota, więc... będę mogła ogarnąć balkon i okna. Mam nadzieję, że mi się uda. Bo potem naprawdę nie będę miała jak tego zrobić. Następne dwa weekendy mam zajęte do bólu.
Czy ja już wspominałam o tym, że adwent jest stanowczo za krótki? Powinien mieć sześć albo osiem tygodni, wtedy wszystko by się zdążyło w ramach przygotowań. Nawet to, co zawsze wypada z listy.
Ja dziś niewiele zdążyłam. Ale w piątki to normalne.
Praca - obiad - próba - spać.
I tak udało mi się ogarnąć dwie rzeczy z listy. Co prawda malutkie, ale zawsze. Progres jest.
Swoją drogą, jeśli chcecie żeby szafki kuchenne wyglądały super czysto, warto jest odkręcić uchwyty i wyczyścić wokół nich. Przy normalnym myciu frontów tych miejsc nie da się dokładnie doczyścić i po czasie one trochę tracą świeżość. Jeden uchwyt zajmuje około pięciu minut od początku do końca, a drzwiczki będą jak nowe. I można zrobić to wcześniej, bo efekt utrzymuje się naprawdę długo.
Potem będzie jak w reklamie: "Nowe? Nie, wyprane w Perwollu!"
Jak ktoś potrafi, to można też odkręcić mocowania zawiasów, ale to czasem bywa wyższa szkoła jazdy. Zatem ten element tylko dla zaawansowanych.
Podobnie można postąpić z meblami w innych pomieszczeniach jeśli jest taka potrzeba.
Na dziś to tyle. Mam nadzieję, że jutro będzie się czym pochwalić.
Dziś stan 12/84.
A w kalendarzu świeca o zapachu ciemnej wiśni. Nawet fajna, choć mało świąteczna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz