Wtorek, 9 grudnia.
W grudniu jest coś takiego, co odbiera niektórym ludziom ostatnie resztki po rozsądku. Wpadają w jakiś dziwny amok i zupełnie nie kojarzą co się wokół nich dzieje.
Wracając z pracy wstąpiłam dziś do Action. Zobaczyłam w aplikacji, że są tam światełka w kształcie sań z reniferami, czyli coś, co chcieliśmy mieć na balkonie. Weszłam, nawet nie było tak gęsto, kupiłam co chciałam i wyszłam. Oczywiście, oprócz ozdoby na balkon nabyłam jeszcze kilka zaplanowanych drobiazgów oraz cukrowe ozdoby. Może zrobię ciasteczka. Ale nie o tym.
Zapłaciłam w kasie samoobsługowej i wyszłam ze sklepu. Podchodzę do przejścia do przejścia dla pieszych, czekam na czerwonym, inni obok mnie też, a dwie kobiety idą! Jedna młoda, druga starszawa z wózeczkiem za zakupy. I nieważne, że tam są cztery pasy ruchu do przekroczenia. Dalej jest zielone przez tory tramwajowe i jezdnię w drugą stronę. Ona idzie i się nie zastanawia, że dwadzieścia osób stoi.
Potem nieco bliżej mojego domu, na niezwykle ruchliwym skrzyżowaniu też widziałam emerytkę truchtającą dzielnie na czerwonym. Mało nie rozjechał jej skręcający w lewo autobus. Nie wiem czemu nie mogła poczekać na zielone, bo szła akurat z przystanku tramwajowego a nie na.
I to tylko jedno pół godziny. Trzy osoby, którym się śpieszyło na spotkanie ze świętym Piotrem.
Zresztą kierowcy wcale się dużo lepiej nie zachowują. Kilka pasemek mgły albo kropel deszczu i już większość jeździ jakby prawo jazdy w chipsach znalazła. Zero pomyślunku.
Przez to wszystko stałam się dużo bardziej ostrożna na ulicach, to może mnie nie rozjadą. Choć pewności nie ma. Jest za to Mikołaj na spadochronie do zamontowania w oknie pracowni i sanie z reniferami na barierce balkonu. I trzy komplety światełek do zawieszenia na zewnątrz.
Reszta dekoracji jeszcze w piwnicy czeka na choinkę, choć światełka w oknach pewnie zawiesimy trochę wcześniej.
Stan robót bez zmian. Stan lodówki też.
A w kalendarzu adwentowym świeca o zapachu Winter night stars. Ogólnie jest osiem zapachów, każdego po trzy sztuki, więc teraz będą się powtarzały. I nawet fajnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz