Środa. Już. Ratunku!
Dziś mam zajęty dzień. To znaczy - dali mi wolny dzień w pracy, więc mogę pojechać kupić choinki, zrobić ostatnie "gabarytowe" zakupy i załatwić jeszcze kilka rzeczy. Jak się uda to ubierzemy babci drzewko. Swoje planuje zostawić na niedzielę. Rodzice na szczęście jeszcze sami sobie radzą w tej kwestii, oby jak najdłużej.
Wczoraj udało mi się zamówić karpie u znajomego handlarza, zatem to mam już z głowy. Miał nie mieć w tym roku ryb, ale okazało się, że stali klienci nie dali spokoju. Więc na zapisy, jeden dzień na odbiór - będą. Nie narzekam, biorę.
Oczywiście, znów zepsuł nam się samochód. Niegroźnie, naprawa trwała pół godziny na ulicy, ale nieprzyjemność i strata czasu były. I pięciominutowe spóźnienie do pracy. Ot, 2020. Ryby wynagrodziły.
Muszę zrobić mnóstwo małych prań. Mam pełno rzeczy w różnych konkretnych kolorach i nie wszystko chciałabym razem wkładać do pralki. A na święta chcę mieć wszystko porobione. Dziś pewnie uda mi się zrobić ze dwa. A jutro może trzecie.
Opryszczka ładnie się goi, choć jeszcze jest. Na szczęście znajduje się obok środka warki, więc nie pęka przy każdym ruchu. Tyle mojego.
Miłego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz