Sobota.
Ubieram choinkę. U siebie.
Cieszę się, że nie muszę uczestniczyć w zakupowym szaleństwie. Teoretyczne dopuszczalne zagęszczenie jednej osoby na piętnaście metrów kwadratowych ładnie wygląda na papierze. Wiadomo, że całkiem sporą część powierzchni zajmują regały, kasy i inne elementy, na których klient nie może stanąć. Poza tym ludzie w pogoni za masłem, mięsem i marchewką nie będą patrzyli na nakazane odległości. Podejdą, wezmą co swoje i pójdą dalej. Wszyscy z dzikim błyskiem w oczach, opanowani żądzą jak najszybszego wydania jak największej ilości gotówki. Jeśli ktoś nie musi, to lepiej żeby go tam nie było.
Mnie nie będzie. Przynajmniej taką mam nadzieję. I Wam też tego życzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz