Tydzień. A potem wigilia.
Dużo zrobione, nigdy wcześniej nie byłam tak przygotowana do nadchodzących świąt.
Choinki kupione, zaniesione, u babci i rodziców ubrane. Swoją ubiorę w weekend.
Dziś muszę jeszce poiedzieć z babcią i poczekać na panów od przeglądu elektrycznego w budynku. A potem idę do pracy. To pewnie dziwnie zabrzmi, ale odpocznę. Przynajmniej psychicznie.
Zakupy zrobione, większość prania zrobiona. Zostało bieżące ogarnianie domu oraz pieczenie i gotowanie tuż przed świętami. Pewnie jeszcze coś dziwnego wyskoczy, ale jak na razie jest nieźle. Mam nadzieję, że u Was też.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz