Piątek. Drugi tydzień grudnia w zasadzie za nami. Przynajmniej roboczy.
Wczoraj jak wracałam z pracy to już nie padał śnieg, ale jeszcze trawniki i samochody były leciutko przyprószone. Niestety, na razie święta nie zapowiadają się białe. A szkoda. Byłoby ładnie.
Przedwczoraj pisałam o dbaniu o cerę, a dziś chciałabym poświęcić kilka słów projektowi zużywanie. Pisałam o nim ostatnio na początku września (w tym poście) i myślę, że nadeszła pora by sprawę znów omówić.
Po krótce, projekt zużywanie polega na pozbywaniu się kosmetyków z łazienki, toaletki, czy innego miejsca przechowywania przez zużycie go do końca. W ten sposób konkretnie zmniejszamy ilość sztuk i przestrzeń zajmowaną przez daną kategorię produktów. Na przykład - stosujemy codziennie jeden żel pod prysznic żeby jak najszybciej wyrzucić opakowanie.
Po co to robić?
Po pierwsze po to, żeby ułatwić sobie zaprowadzenie porządku w domu. Trzy butelki jakoś łatwiej elegancko ustawić niż dziesięć. A na święta każdy chce mieć ładnie.
Po drugie bardzo często możemy spodziewać się kosmetyków pod choinką. Żel pod prysznic jest dobrym upominkiem dla każdego - wszyscy się przecież myjemy. A przynajmniej takie jest założenie. Poza tym niemal każdy mężczyzna ucieszy się z pianki do golenia. Dostał. Nie musi kupować.
Kobiety obdarowywane są produktami pielęgnacyjnymi i kolorowymi jeszcze chętniej. Niejeden zabiegany mąż lub partner wpada do perfumerii i kupuje gotowy zestaw 24 grudnia pięć minut przed zamknięciem galerii żegnany zmęczonym uśmiechem sprzedawczyni. Najczęściej jeszcze sierocie zapakują.
Oczywiście, kosmetyki dostajemy nie tylko w takich wypadkach. Po prostu są osoby, które uważają taki prezent za fajny i przydatny. I rzeczywiście, trudno nie ucieszyć się z kremu, maseczki czy tuszu do rzęs. Żel pod prysznic lub płyn do kąpieli też większość z nas przygarnie znacznie chętniej niż dziwnego "stoisia".
Problem powstaje wtedy, gdy mamy nagle pięć rozpoczętych produktów tej samej kategorii, a za dwa tygodnie przybędą nam kolejne trzy. A wiemy, że tak się stanie.
Dlatego teraz ułatwmy sobie życie i po kolei pozbywajmy się kosmetyków. Stosujmy kremy, sera i maseczki. Wcierajmy balsam po każdej kąpieli. Róbmy peelingi. Sprawdźmy, czego mamy najmniej i pozbądźmy się tego z łazienki. Przejrzyjmy maskary - może któraś już powinna wylądować w koszu?
Dwa tygodnie to naprawdę sporo czasu. Troszkę świadomego i celowego działania, a może się okazać, że fragment domu sam magicznie się posprzątał. I mamy miejsce na nowe rzeczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz