... świętach/cnocie/talii/miejscu w łazience/miejscu w zamrażarce/czystych obrusach/pieniądzach/gościach (niepotrzebne skreślić).
Jak byśmy zazwyczaj nie przeżywali świąt tegoroczne na pewno okazały się inne niż dotąd. Ograniczenia dopuszczalnej liczby gości, utrudnienia w robieniu zakupów oraz ogólna sytuacja wokół nas z pewnością nie pozostały bez wpływu na nasz nastrój w tym szczególnym okresie roku. Nie da się ukryć, że Boże Narodzenie to okres spotykania się w szerszym gronie, spędzania czasu z bliskimi - również tymi nieco dalszymi, a także obdarowywania się prezentami. I nawet jeśli niektórzy z nas nieco się ucieszyli z bardziej kameralnych spotkań rodzinnych, to sądzę że dla znaczącej większości okazało się to nie do końca tak przyjemne.
Człowiek jest swego rodzaju niewolnikiem własnych przyzwyczajeń i nawet gdy robi coś, czego nie lubi, to gdy go zmuszą do zmiany - czuje się niekomfortowo. Nieważne, że kazano mu zrobić coś wygodniejszego, czy korzystniejszego. Sama konieczność innego postępowania już jest dla nas ogromnym źródłem dyskomfortu.
Możemy oczywiście sobie teraz ponarzekać - to w końcu nasz sport narodowy. Osobiście jednak chciałabym aby minione święta nauczyły nas doceniać to, co mamy, ale jeszcze bardziej tych wszystkich ludzi, którzy są wokół nas. Cieszmy się tym, co w naszym życiu jest trwałe, ważne i dobre. Dbajmy o relacje rodziną, podtrzymujmy przyjaźnie i sami stańmy się lepszymi osobami. Tego Wam i sobie życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz