Blogmas 11/22

 

Trzecia niedziela adwentu. Z czterech. Zawsze twierdzę, że ten czas jest stanowczo za krótki żeby ze wszystkim zdążyć.

Wczorajsza impreza u babci udała się fantastycznie. Tort się podobał, a to najważniejsze. Wróciłam padnięta na pyszczek ale babcia zadowolona. Wszyscy inni w sumie też. O to chodziło.

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem prania, odpoczywania i walki z samochodami. Okazało się, że w moim aucie akumulator całkiem umarł i trzeba było przełożyć z drugiego pojazdu. Mamy wprawdzie jeszcze jedną bateryjkę, ale ona pochodzi z byłego auta mojego taty i jest rozmiarowo za duża. Jeździ jako zapasowa do odpalania na kable. Niestety, wygląda na to że czeka nas dodatkowy zakup. Ale to już po Nowym Roku. Wystarczy, że w tym kupiliśmy jeszcze 10 litrów płynu do chłodnicy dla mojego partnera, gdyż całe lato jeździliśmy na wodzie. A od jutra mróz. I o ile z zasady nie robię zakupów w niedzielę, to dziś się ucieszyłam z otwartych sklepów. W tygodniu naprawdę nie było jak tego pozałatwiać.

O dziwo, w Selgrosie prawie nie było ludzi. Widocznie mało kto pamiętał o niedzieli handlowej. Kupowaliśmy w spokoju i nie czekaliśmy do kasy. Nawet miejsce parkingowe było blisko wejścia. Naprawdę sprawnie to poszło.

Wyprałam też dzisiaj obrusy z wczoraj. Jak zawsze - nie da się obejść dwóch imprez jednym obrusem. Ale kostka do zmywarki daje sobie radę z tłustymi plamami nawet w 40 stopniach. Bo ja mam obrusy bawełniane i do tego bordowe. Zatem na wyższą temperaturę ich nie wrzucę. A wczoraj okazało się, że jeden z babcinych obrusów chyba nie został wyprany po poprzednim używaniu, więc szybko przyniosłam swoje. Więc dziś pralka ma zajęcie.

Dalej nie zlikwidowałam balkonu. Może jak petunie wreszcie definitywnie się poddadzą to to zrobię.

Za regał też się nie wzięłam, choć zamierzam to zrobić dziś wczesnym wieczorem. W sumie nie powinno to zająć więcej niż dwie godziny. 

Kalendarze. Wczorajsza maseczka wprawdzie pachniała wanilią, ale taką trochę sztuczną. I była... jadowicie zielona. Tego się nie spodziewałam. Za to balsam do ciała okazał się fajny. Ładnie się wchłania i został na jeszcze jeden raz.

Dziś maseczka z jagód, co jest pierwszym powtórzeniem i kojący olejek do ciała. Jest go 10ml i zapakowano go w szklaną buteleczkę z pompką. Dla samych opakowań warto było kupić ten kalendarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...