Piątek. Ostatni pracujący dzień tego tygodnia dla wielu osób. Sporo też wzięło wolne żeby się spokojnie przygotować. W sklepach kolejki od rana. I puste półki. Tak jak przewidywałam.
Niestety, musiałam pójść w to szaleństwo. Lepiej dziś niż jutro. Dziś było wariactwo, jutro gwarantowany armagedon.
W zasadzie święta gotowe.
Serniki upieczone, kutia zrobiona, łazienka czysta. Partner wiesza dekoracje na oknach. Zaraz zaniosę ciasta i prezenty do babci żeby jutro nie nosić. Wieczorem ogarnę regał i kuchnię. Ciekawe, czy uda się zrobić paznokcie...
Kalendarze.
Wczorajsza maseczka była wściekle żółta. I pachniała bananem. Dziś maseczka truskawkowa. Różowa. Ale poprzednio nie pachniała truskawkami.
Wczorajszy olejek nie ujędrnił mnie cudownie po jednym użyciu. Dziś żelowa regeneracja do twarzy, ciała i włosów. Jakiś męski kosmetyk?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz