Blogmas 13/22

 


Wtorek, 13 grudnia. 

Połowa za nami. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. Teoretycznie doba ma 24 godziny zimą i latem, a w praktyce grudniowe dni po prostu znikają. Magia świąt?

Oczywiście, regału wczoraj nawet nie tknęłam. Już się o to ludzie postarali. Kwiatów zresztą też nie. Jedna surfinia na balkonie dalej uparcie żyje, pozostałe pomału nadają się do utylizacji. Nie chcę wszystkiego zostawiać na sobotę, zwłaszcza, że przewiduję w tym dniu choinki i ryby. Jakieś takie przeczucie mam, że to będzie ten dzień. I weekend pod znakiem bombki.

Oczywiście,  regału i kwiatów nie ruszyłam. Znowu ludzie. Najpierw koleżanka ze swoją sprawą i pomocą w mojej, a potem tato. Programator w pralce rodziców zaczyna szwankować, więc razem z partnerem coś w nim pogrzebali. I tak zrobiło się po 22. 

Ciekawe, co przyniesie jutro.

Kalendarze.

Wczorajsza maseczka od SuperPharm znów była jadowicie zielona. Czy coś dała? Trudno powiedzieć. Na pewno przy takim codziennym aplikowaniu maseczek jakieś pozytywne skutki są. Choćby porządniejsze oczyszczenie, bo staram się dokładnie domywać buzię przed nałożeniem specyfiku z saszetki. Masła do ciała nie próbowałam, przyznaję się bez bicia.

Dziś w kalendarzu maseczka z matcha - już raz była, więc wiem, że będzie zielona. Wściekle. A Sylveco dało 30ml kojąco - wygładzającego peelingu do ciała o bardzo fajnym zapachu i kolorze jagódek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Blogmas 24/25

  Środa, 24 grudnia. Wigilia Bożego Narodzenia. Podobno tego dnia należy wstać o świcie. Gdybyśmy byli w Australii, to raczej byśmy się poło...