Środa. 14 grudnia. 10 dni do świąt.
I moja ogromna prośba.
Jeżeli uważasz, że którykolwiek z moich postów na tym blogu wniósł coś pozytywnego w Twoje życie - udostępnij go. Komuś. Jednej osobie. Podziel się dobrem tak jak ja się dzielę. Wrzuć link na swoje media społecznościowe lub wyślij komuś, komu dobrze życzysz. To kosztuje mniej niż minutę.
Widać narastające wariactwo.
Miasto zatkane w zasadzie cały dzień. Mimo niesprzyjającej pogody ilość samochodów jakby wzrosła. Mam wrażenie, że nerwowość kierowców też. Szczególnie popołudniami dadzą się zauważyć głupoty popełniane przez kierowców. Rowerzystów i pieszych też. Może nawet przede wszystkim.
Ja się temu nie poddaję. Zresztą nie mam szans. Inni ludzie mi na to nie pozwolą. Co chwila dzieje się coś niespodziewanego i zupełnie nieświątecznego. Ratują mnie tylko
... kalendarze.
Wczorajsza maseczka z matcha była wściekle zielona. I - jak poprzednio - fajna. Peeling do ciała przyjemnie drapał i został jeszcze na raz.
Dziś maseczka z awokado i żel pod prysznic.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz