Poniedziałek.
W pracy ludzie jeszcze jakoś się koncentrują, ale tylko na 85%. Święta nadchodzą wielkimi krokami i to się czuje. Ruch w galeriach i sklepach nie zmienia się niezależnie od godziny, kurierzy jeżdżą stadami. Kolejki do sklepowych kas. Wariactwo w czystej postaci.
Wczoraj partner założył 1500 lampek na choinkę. Dziś ubieraliśmy drzewko. Stoi, świeci. Tyle w temacie. Jutro wyniesiemy kartony do piwnicy i będzie można normalnie funkcjonować. W międzyczasie oświetlił się balkon.
Jeszcze skocze do rodziców pomóc im dokończyć ich choinkę.
Kalendarze.
W sumie pisanie o maseczkach chyba już nie ma sensu, bo się powtarzają. Za to masło do ciała było super. Gęste, o bardzo fajnym zapachu. Dziś maseczka kiwi i delikatny żel pod prysznic.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz